Jeśli Polonia Warszawa zakwalifikuje się do europejskich pucharów, swoje mecze rozgrywać będzie na Stadionie Narodowym. W zdecydowanie gorszej sytuacji znajdzie się Ruch Chorzów…
Czas płynie nieubłaganie i zanim się obejrzymy, rozgrywki ekstraklasy dobiegną szczęśliwego końca. W trakcie dziesięciu kolejek wiele się może jeszcze wydarzyć, ale już wiadomo, że spośród drużyn zajmujących obecnie sześć czołowych miejsc w ligowej tabeli jedynie Ruch Chorzów i warszawska Polonia korzystają z obiektów, które nie zostałyby dopuszczone przez działaczy UEFA do rozgrywania meczów w ramach europejskich pucharów.
W przypadku ewentualnego zdobycia przez zespół Czarnych Koszul tytułu mistrza Polski w sezonie 2011-12 zastępczym obiektem, na którym stołeczni piłkarze rozgrywaliby mecze eliminacji Ligi Mistrzów lub Ligi Europy, byłby Stadion Narodowy. W znacznie trudniejszej sytuacji znaleźli się piłkarze i działacze Niebieskich, którzy już w rundzie wiosennej zamierzali podejmować większość ligowych rywali nie na zabytkowym obiekcie przy ulicy Cichej, ale na chorzowskim supergigancie położonym w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku im. gen. Jerzego Ziętka. Bilety w cenie 1 złotego za sztukę miały być gwarancją zapełnienia 70 tysięcy krzesełek zainstalowanych na Stadionie Śląskim nazywanym też, zwłaszcza przez starszych kibiców, Kotłem Czarownic.
– Z przyczyn od nas niezależnych na obecną chwilę nie możemy korzystać z chorzowskiego obiektu – tłumaczy nowy prezes Ruchu i jednocześnie większościowy udziałowiec akcji spółki Dariusz Smagorowicz. Główna przeszkoda wynajęcia Śląskiego to prace remontowo-wykończeniowe, przedłużające się w nieskończoność i pochłaniające kolejne środki budżetowe. W przypadku zakwalifikowania się podopiecznych Waldemara Fornalika do rozgrywek europejskich pucharów pewniejszym rozwiązaniem będzie skorzystanie z nowego obiektu pierwszoligowego Piasta położonego w Gliwicach przy ulicy Okrzei.
Inwestycja, która miała kosztować władze miasta niewiele ponad 54 miliony złotych, okazała się nieco droższa, bo dotychczas wydano już na nią około 59 milionów złotych, z tym że nadal trwają wyliczenia kosztów. Sympatycy futbolu na Górnym Śląsku, ze względu na architektoniczną bryłę, już ochrzcili nowy stadion mianem Tesco.
Tymczasem nieświadomi niczego działacze Piasta zwrócili się do kibiców i mieszkańców województwa śląskiego z prośbą o propozycję nazwy gliwickiego klubowego stadionu. Wszyscy chętni mogą wypełnić specjalny kupon zamieszczony na internetowej stronie klubu.
– Kwestia posiadania własnego, nowoczesnego obiektu wydaje się koniecznością dla każdego klubu, którego władze myślą nie tylko o starcie na międzynarodowych arenach piłkarskich, ale przede wszystkim w rozgrywkach ekstraklasy – twierdzi prezes Smagorowicz. – Ruchu nie stać na wybudowanie nowego stadionu, podobnie jak nie stać na to żadnego polskiego klubu. W Warszawie, Krakowie, Gdańsku i Poznaniu powstały wspaniałe obiekty finansowane z miejskich kas. Im szybciej ta prawda dotrze do władz Chorzowa, tym szybciej Ruch przestanie zadowalać się udziałem w rundach kwalifikacji Ligi Europy.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.