Polonia Warszawa przegrała pierwszy mecz u siebie w tym sezonie. Piłkarze Jacka Zielińskiego musieli uznać wyższość łódzkiego Widzewa, z którym nie potrafią wygrać od sezonu 2002/03.
Do meczu gospodarze przystępowali w roli zdecydowanego faworyta. W pierwszym wiosennym spotkaniu podopieczni Jacka Zielińskiego jako jedyni z czołówki zdołali wygrać swój mecz. Komplet punktów przywieźli z Łodzi, pokonując 2:0 ŁKS. Widzew natomiast uległ przed własną publicznością Podbeskidziu Bielsko-Biała. Za Polonią przemawiały także kłopoty kadrowe jakie od początku rundy ma trener Radosław Mroczkowski. Poza kadrą meczową znaleźli się kontuzjowani Przemysław Oziębała i Jarosław Bieniuk, a więc kluczowi zawodnicy RTS.
W pierwszej jedenastce Widzewa wybiegł natomiast Mehdi Ben Dhifallah, który tym samym zadebiutował w polskiej Ekstraklasie. Tunezyjczyk podpisał kontrakt z łódzkim klubem do końca sezonu i już w 15. minucie udowodnił działaczom, że był to dobry ruch z ich strony. Po karygodnym błędzie Michała Gliwy nowy napastnik RTS głową wbił piłkę do siatki. Kiedy wydawało się, że Polonia zyskuje przewagę kolejnego gola na swoim koncie zapisali goście. Tym razem piłkę do własnej bramki skierował Tomasz Brzyski. Obrońca „Czarnych Koszul” naciskany przez Ben Dhifallaha chciał wybić futbolówkę na rzut rożny, ale ku jego nieszczęściu przelobował własnego bramkarza nie dając mu najmniejszych szans na skuteczną interwencję. W pierwszej połowie Polonia również miała kilka dogodnych sytuacji, jednak jej piłkarze razili nieskutecznością.
W drugiej odsłonie gry gospodarzy było stać tylko na honorowego gola, którego w doliczonym czasie gry zdobył Władimir Dwaliszwili. Polonia nie wykorzystała szansy aby zbliżyć się do prowadzącego Śląska. Jeżeli lider Ekstraklasy wygra niedzielny mecz z Legią, strata „Czarnych koszul” wynosić będzie już 7 punktów . Widzew z kolei umocnił swoją pozycję w środku tabeli, więc jego kibice mogą spać spokojnie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.