Faworytem drugiego niedzielnego meczu była Legia Warszawa. Jednak stołeczny zespół zawiódł grając na wyjeździe w Zabrzu. Gospodarze wygrali 2:0, a ozdobą tego meczu był szczególnie gol Nakoulmy z pierwszej połowy. Do meczu z Górnikiem Zabrze piłkarze Legii Warszawa podchodzili ze świadomością, że większość zespołów z czołówki straciła punkty. Tylko Polonia Warszawa zdołała wygrać. Czarne Koszule bez problemów w piątek rozmontowały Łódzki Klub Sportowy wygrywając 2:0. Z kolei Śląsk Wrocław tylko zremisował z Ruchem Chorzów i zespół Macieja Skorży mógł zbliżyć się do lidera na dwa punkty.
Jednak najpierw trzeba było wykonać zadanie i wygrać w Zabrzu z miejscowym Górnikiem. A to, jak się okazało, nie była łatwa sprawa. Tym bardziej, że gospodarze od pierwszych minut pokazali, że nie zamierzają się tylko bronić. Podopieczni Adama Nawałki od samego początku grali agresywnie i wywierali na przeciwniku dużą presję.
Taka taktyka dosyć szybko się opłaciła. W 25. minucie na własnej połowie do piłki dopadł Prejuce Nakoulma. Napastnik Górnika Zabrze niezbyt długo się zastanawiał. Z futbolówką przez kilkadziesiąt metrów przeprowadził rajd, na samym końcu zwiódł doświadczonego Michała Żewłakowa i zza pola karnego oddał potężny strzał pod poprzeczkę. Dusan Kuciak był bez szans. Świetny początek wiosny napastnika reprezentacji Burkina Faso. Jeszcze w pierwszej połowie gospodarze mogli podwyższyć na 2:0, ale Paweł Olkowski trafił w poprzeczkę.
Sama końcówka pierwszej połowy należała już do Legii. Gole mogli strzelić Michał Żyro oraz Janusz Gol. W drugiej części meczu przez długi czas nie oglądaliśmy bramek, chociaż tempo spotkania było naprawdę dobre. W 76. minucie Mariusz Magiera wykonywał rzut wolny z prawej części boiska. Piłkarz Górnika dośrodkowywał piłkę, ale nikt z jego kolegów jej nie przedłużył. To zmyliło Kuciaka i golkiper Legii skapitulował po raz drugi.
Tym samym Górnik oddalił się od strefy spadkowej na osiem punktów. Legia spadła na trzecie miejsce i jej strata do pierwszego Śląska zwiększyła się o jedno „oczko”. Teraz wrocławska ekipa ma nad zespołem Macieja Skorży pięć punktów przewagi.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.