W meczu przedostatniej kolejki EkstraklasyRuch Chorzów przegrał u siebie ze Śląskiem Wrocław 1:2. Dzięki wygranej podopieczni Oresta Lenczyka awansowali na drugie miejsce w tabeli.
Spotkanie przy ul. Cichej w Chorzowie miało kilka podtekstów. Gospodarze po ostatnim meczu z Polonią Warszawa (0:3) zostali posądzeni przez swojego trenera Waldemara Fornalika o grę bez zaangażowania. Na szkoleniowca posypały się gromy, a ten szybko wycofał się ze swoich oskarżeń. Dodatkowym smaczkiem tego spotkania są pogłoski o rychłej roszadzie na stanowisku trenera Śląska. Nie mogącego dogadać się z władzami klubu Lenczyka ma zastąpić… Fornalik. Wszystkie te okołomeczowe spekulacje nie spętały nóg piłkarzom, którzy momentami dali pokaz niezłego futbolu.
Pojedynek rozpoczął się od szybkiego gola gości, w przy którym nagminnie zaspała cała obrona gospodarzy. Myliłby się jednak ten, kto posądziłby „Niebieskich” o odpuszczenie kolejnego spotkania. Ci bowiem rzucili się do ataku i w przeciągu kwadransa mogli nawet trzykrotnie pokonać Mariana Kelemena. Najpierw Łukaszowi Janoszce niewiele brakło, by należycie skorzystać z dośrodkowania Wojciecha Grzyba. Następnie ten sam piłkarz mocno uderzył, ale na posterunku był golkiper Śląska, a na dokładkę samobójczą bramkę prawie zaliczył Tadeusz Socha. Gdy gospodarze trochę spuścili z tonu, gola-marzenie po rzucie wolnym Sebastiana Mili zdobył Rok Elsner. Podopieczni Fornalika jednak nie rezygnowali i jeszcze przed przerwą zaatakowali świątynię Kelemena. Dziesięć minut przed końcem bliski strzelenia bramki głową był Rafał Grodzicki, ale minimalnie przeniósł piłkę nad bramką. Co nie udało się stoperowi Ruchu, przypadło w udziale Janoszce. Po dobrym podaniu Tomasza Lisowskiego pomocnik „Niebieskich” nie dał szans Kelemenowi.
Druga połowa nie rozpoczęła się w podobnie szalonym tempie. Jednak już po niespełna 10 minutach powinien wyrównać Arkadiusz Piech, ale z kilku metrów nie zdołał trafić w światło bramki. Później na boisku nastąpiła wymiana ciosów, jedni i drudzy co i rusz przeprowadzali kontrataki. Proporcje zmieniły się po wejściu na murawę Sebastiana Olszara. Napastnik „Niebieskich” znalazł się w kilku dogodnych sytuacjach do strzelenia bramki, ale z reguły na drodze stawał mu Kelemen. W przedostatniej minucie Olszar miał meczową piłkę, którą świetnie uderzył głową, ale jeszcze lepszą interwencją popisał się golkiper gości i trzy punkty pojechały do Wrocławia.
Bohater meczu: Marian Kelemen (Śląsk). Najlepszy piłkarz Ekstraklasy w kwietniu nie spuszcza z tonu. Gdyby nie on, wrocławianie nie wygraliby tego spotkania.
Tak padły bramki:
0:1 Ćwielong 4 Dośrodkowanie z rzutu rożnego, obrońcy Ruchu zaspali i Ćwielong nie miał problemów ze skierowaniem piłki do siatki z najbliższej odległości.
0:2 Elsner 32 Co za bramka! Stadiony świata! Mila dośrodkowuje z rzutu wolnego w pole karne, piłka po małym zamieszaniu trafia do Roka Elsnera, a ten przewrotką umieszcza ją w okienku bramki Peskovicia!
1:2 Janoszka 42 Lisowski dośrodkowuje w pole karne gości, Janoszka idealnie przykłada nogę i strzałem z woleja pokonuje Kelemena.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.