Po pucharowym rewanżu z Rapidem Śląsk wrócił do ligowej rzeczywistości. Porażka z Widzwem 1:2 uniemożliwiła wicemistrzom Polski objęcie prowadzenia w tabeli. To pierwsza przegrana wrocławian w lidze.
Na temat polskiej ekstraklasy można mieć różne zdanie, ale co do jednego wypada się zgodzić – jest nieprzewidywalna. Nikt nie ma abonamentu na wygrywanie, W niedzielę przekonał się o tym Śląsk Wrocław, który zdawał się zadomowić w czołówce. Po nieoczekiwanym zwycięstwie nad Legią przyszła niespodziewana porażka z Widzewem.
A to dlatego, że Śląsk w lidze spisywał się dobrze, bo do momentu starcia z łodzianami nie przegrał w tym sezonie meczu w ekstraklasie. Passa została przerwana. Gości bardzo szybko wybili podopiecznym Oresta Lenczyka marzenia o zdobyciu kompletu punktów.
Pierwszy gol padł w 33. minucie. Nika Dzalamidze wykorzystał fatalny błąd Sebastiana Dudka, który stracił piłkę. Gruzin skorzystał z prezentu i popędził na bramkę Mariana Kelemena. Golkiper gospodarzy w sytuacji sam na sam był bezradny.
Zanim piłkarze Śląska zdołali się otrząsnąć po stracie bramki, rywale pokarali ich po raz drugi sześć minut później. Tym razem na listę strzelców wpisał się Jarosław Bieniuk, wykorzystując dośrodkowanie z rzutu wolnego egzekwowanego przez Dudu.
Do przerwy rezultat nie uległ zmianie. Śląsk zamiast uporządkować grę i spróbować gonić wynik, zaliczał proste straty, narażając się na kontry gości. Po zmianie stron długo nic nie zapowiadało na przebudzenie Śląska, ale wicemistrzowie Polski zaczęli odrabiać straty. Sygnał do ataku dał kapitan Sebastian Mila, który w nietypowy dla siebie sposób – bo strzałem głową – zdobył kontaktową bramkę. Końcowe 25 minut upłynęło na atakach Śląska, który próbował chociaż do remisu, ale strzały Mili, Dudka nie dochodziły celu. Wprowadzony na ostatni kwadrans Omar Diaz też nie pomógł drużynie.
Śląsk przegrał i stracił szansę, aby przeskoczyć w tabeli Lecha Poznań.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.