Rafał Wolski i Michał Żyro to pierwsze produkty Akademii Piłkarskiej Legii Warszawa, które zaistniały w seniorskiej piłce. W stołecznym klubie zapewniają jednak, że w kolejce czekają już następni!
19-letni Michał Żyro trafił do Legii w 2005 roku – pół roku przed 13. urodzinami. Szlifowanie przez legijnych trenerów talentu jego rówieśnika Rafała Wolskiego zaczęło się nieco później – gdy Wolski miał 15 lat. Oboma akademia stołecznego klubu może się już jednak pochwalić jako wychowankami. A chwalić się jest czym, bo obaj nie dość, że grają coraz częściej, to jeszcze mają już na koncie po premierowym trafieniu w lidze.
– Nie chciałbym jeszcze wystawiać laurek, bo tak naprawdę strzelenie gola w Ekstraklasie to jeszcze nic – studzi jednak Jacek Magiera, drugi trener Legii i jeden z pomysłodawców powstania akademii. – Nie o to przecież chodzi, żeby chłopcy powiesili sobie plakaty nad łóżkiem, a potem wspominali, jak to kiedyś strzelili po bramce w lidze. Przeraża mnie, jak czytam, że Wolski to polski Messi, a Żyro… już nawet nie pamiętam do kogo go porównano. Ich największym zagrożeniem jest przecież teraz samozadowolenie.
W podobnym tonie wypowiada się Jacek Mazurek, dyrektor akademii: – Talent i umiejętności to dużo, ale kluczowa dla rozwoju młodych piłkarzy jest mentalność i odporność psychiczna. W Warszawie na zawodników w ich wieku czyhają przecież różne pokusy – przestrzega. – Oni nie mogą się zadowolić tym, co już osiągnęli, bo będą na nich naciskać kolejni.
Ci kolejni już naciskają. Właściwie cała kadra liderującej w tabeli Młodej Ekstraklasy Legii to wychowankowie akademii. Przyszłych gwiazd podobno nie brakuje. – Najczęściej wymienia się Olka Jagiełłę z rocznika 1995, który jest naszym najmłodszym zawodnikiem w Młodej Ekstraklasie – komplementuje Mazurek.
Oprócz Jagiełły w odwodzie jest jednak jeszcze blisko 250 młodych piłkarzy – od siedmiolatków i młodszych aż po juniorów starszych.
– Nie brzmi to może za ładnie, ale rolą akademii jest między innymi bardzo agresywna selekcja. I to nie tylko w Warszawie czy na Mazowszu, ale w całym kraju – tłumaczy dyrektor akademii. – Właśnie dlatego kadry poszczególnych drużyn liczą od 16 do 20 zawodników, a każdym zespołem opiekuje się po dwóch trenerów. To jeden z zabiegów, który pozwala na indywidualizację podejścia do szkolenia.
Takich zabiegów jest więcej. Roczny budżet akademii wynosi ponad 3 mln zł, a na niektórych młodych graczy przeznacza się około 10 tys. zł miesięcznie. To porównywalne pieniądze do środków, jakimi dysponują niektóre ekipy pierwszej ligi, tylko że w ich przypadku chodzi o budżet całego klubu. Nic dziwnego, że Akademia może sobie pozwolić na to, by jej adeptów szkoliło aż 25 trenerów – w tym szkoleniowców bramkarzy i przygotowania fizycznego. Co więcej, zdecydowana większość ze nauczycieli futbolu jest przez Legię zatrudniana, a to oznacza, że praca z młodzieżą nie jest dla nich dorabianiem po godzinach, ale głównym źródłem utrzymania.
– Wyróżnikiem akademii ma być jakość i systematyczność szkolenia – wyjaśnia Mazurek. – Dzięki temu, że trenerzy mają normalne umowy o pracę, mogą się zajmować również skautingiem, nadzorowaniem chłopców w internacie lub wyjeżdżać na zagraniczne staże.
Legijni trenerzy młodzieży wizytowali już m.in. Valencię, Schalke, Austrię Wiedeń, Bayer Leverkusen, Bayern Monachium czy Spartę Praga.
– Najwięcej korzystaliśmy z zagranicznych wzorców w czasach Mirosława Trzeciaka, którego kontakty pozwoliły nawiązać nam ścisłą współpracę z Osasuną Pampeluna – podkreśla dyrektor Mazurek.
To jednak nie Trzeciak był pomysłodawcą powstania akademii. W kwietniu 2000 roku trzech ówczesnych legionistów – Maciej Murawski, Tomasz Sokołowski i wspomniany Magiera – wraz z Andrzejem Trzeciakowskim i Piotrem Strejlauem postanowiło powołać do życia piłkarską szkółkę Młode Wilki. Pomysłowi przyklasnął Leszek Miklas, wówczas dyrektor generalny Legii, i… machina ruszyła.
– Zaczynaliśmy w harcerskich warunkach. Nie było tak jak teraz – wspomina Magiera. – Treningi odbywały się często na zakolach za bramkami, a wszystko było oparte na entuzjazmie kilku osób. Akademia rozkręciła się, jak klub wykupił ITI, który wyłożył na szkolenie ogromne pieniądze. Dziś mamy tego pierwsze efekty.
Pierwszy nabór do akademii zorganizowano dla rocznika 1991. To właśnie wtedy do klubu zgłosili się Jakub Szumski, obecnie czwarty bramkarz Legii i Mateusz Lisiecki, jeden z czołowych obrońców Młodej Ekstraklasy.
– Te pierwsze dwa roczniki były jeszcze takie doświadczalne, ale z roku na rok chłopców powinno przebijać się coraz więcej – uważa drugi trener Legii. – Żyro i Wolski byli, na to gdzie teraz są, przygotowywani. Po prostu mieli być zaprogramowani na sukces. Mam nadzieję, że udało nam się zastawić ich właściwie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.