Komisja ds. Licencji Klubowych Polskiego Związku Piłki Nożnej wydała zgodę na grę Rakowa przed własną publicznością w Częstochowie.
Ekstraklasa zawita pod Jasną Górę. (fot. Reuters)
Gdy tylko Raków awansował do rozgrywek PKO Bank Polski Ekstraklasy, zmagał się z koniecznością gry na wygnaniu, bowiem częstochowski stadion przy ulicy Limanowskiego 83 nie spełniał wymogów licencyjnych.
Z tego powodu podopieczni Marka Papszuna grali domowe spotkania w odległym o około 75 kilometrów Bełchatowie. Dopiero w zeszłym sezonie zespół spod Jasnej Góry uzyskał tymczasową zgodę na rozegranie dwóch ostatnich meczów ligowych na własnym obiekcie.
I już na nim pozostanie na dłużej. PZPN-owskie władze dały zielone światło na grę Rakowa na stadionie w Częstochowie. Równocześnie jednak, ze względu na wciąż trwające prace modernizacyjne, klub został objęty nadzorem infrastrukturalnym, mającym na celu monitorowanie postępów budowy.
Mimo to, jako że wspomniany stadion miejski nie posiada licencji UEFA, Raków w dalszym ciągu będzie zmuszony rozgrywać spotkania w ramach europejskich pucharów w Bielsku-Białej.
Brak stadionu z prawdziwego zdarzenia, co stało się obiektem drwin, nie przeszkadza jednak Rakowowi w święceniu największych sukcesów w historii istnienia klubu. To właśnie grając „poza domem” Papszun i spółka sięgnęli po wicemistrzostwo Polski, Puchar Polski, Superpuchar Polski i zakwalifikowali się do IV rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.