Mecz ruszył jak lokomotywa w
wierszu Tuwima: ospale, z mozołem. I nie mógł się rozpędzić. Gdy tylko akcja
dochodziła do któregokolwiek pola karnego zaczynało skrzypieć i zgrzytać: to
włączały się hamulce. Przez 75 minut doskonale grali obrońcy obu drużyn, a najlepsi
na boisku byli piwoci: Sergio Busquets i Luka Modrić. Od pasa w dół oba zespoły
były doprawdy piękne. Dopiero błąd Raphaela Varane’a przy rzucie wolnym Neymara
złamał zasadę, że rządzą defensorzy i przyniósł gola.
Foto: Łukasz Skwiot
Po to się płaci miliony za
gwiazdy, by w takim meczu wykonały jedną akcję, na którą nie byłoby stać
innych, nieco słabszych piłkarzy. I Neymar z Suarezem ją zrobili: diabeł tkwił
w szczegółach, liczył się każdy centymetr przy podaniu i strzale.
Gdy sił już defensorom Los Blancos
nie stawało, Barca, rozruszana przez Andrea Iniestę, przeprowadziła jeszcze
kilka akcji, ale Neymar i Messi pudłowali. A potem był rzut wolny wykonany po mistrzowsku
przez Lukę Modricia: już gdy kopnął piłkę i dopiero leciała ona w pole karne,
wiadomo było, że z tego musi paść gol. Inna rzecz, że gracze Barcy zachowali
się nagannie w ogóle nie atakując piłki.
Luis Enrique jest inteligentnym człowiekiem.
Potrafi się uczyć. Nawet od największego wroga, czyli obecnie Zinedine’a Zidane’a.
Barca wybiegła dziś na Camp Nou z takim nastawieniem, z jakim zazwyczaj mecz
zaczyna Real pod wodzą Francuza: nie musimy dominować, nie musimy grać pięknie,
wystarczy, że cierpliwie poczekamy na błąd rywala i wykorzystamy go, gdy się
nadarzy. To była Barca pragmatyczna. I o mało nie wygrała. Ale jednak ciężko jest
pobić mistrza jego bronią; Real oczywiście żadnej innej nie zamierzał na Camp
Nou stosować.
Różnica w tabeli nadal wynosi więc
sześć punktów na korzyść Realu. Dużo i to i mało. Dużo, bo Barca też jeszcze
przecież będzie się potykać. A mało, bo Real za chwilę wyjedzie na Puchar Konfederacji,
a ta impreza zmogła już niejednego mistrza. Dlatego przydałoby się dziewięć oczek
przewagi. Jednak krzywdują sobie bardziej w Katalonii, bo ich od zwycięstwa
dzieliły przecież minuty.
W El Clasico wygrał więc remis i było to zasłużone
zwycięstwo.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.