El Clasico: Odwieczna wojna, która ciągle zaskakuje
Koszykówka ma Mecz Gwiazd
NBA, fani futbolu amerykańskiego przez cały rok czekają na Super Bowl, zaś w
świecie tenisa największym prestiżem cieszy się Wimbledon. Piłkarskim
odpowiednikiem tych wielkich sportowych wydarzeń wcale nie jest finał mundialu,
czy mecz wyłaniający zwycięzcę Ligi Mistrzów, ale Gran Derbi – wielka batalia
Barcelony i Realu Madryt.
W niedzielny wieczór cały świat będzie obserwował starcie Barcelony z Realem
Mogłoby się wydawać, że
rywalizacja drużyn z jednego kraju, do której czasami dochodzi nawet częściej
niż dwa raz w roku, nie może być nawet porównywana z finałami największych
międzynarodowych imprez. Tyle że konfrontacje Barcelony i Realu Madryt – pod wieloma
względami – są absolutnie wyjątkowe.
Po pierwsze, naprzeciwko
siebie stają dwa najpopularniejsze i najbardziej wpływowe kluby świata. Po
drugie, rezultaty ich zmagań zwykle decydują o losie najważniejszych trofeów w
hiszpańskim futbolu. Po trzecie, 22 zawodników występujących w El Clasico należy
do ścisłej czołówki najlepszych piłkarzy globu. Po czwarte wreszcie, rywalizacja
Barcy z Królewskimi wykracza bardzo daleko poza świat sportu: to także
konfrontacja polityczno-społeczna pomiędzy separatystyczną Katalonią, a centrum
monarchii, jakim jest Madryt.
Historia El Clasico sięga
końcówki lat 20. ubiegłego wieku. Od tamtej pory dwa największe hiszpańskie
kluby mierzyły się ze sobą 229 razy (licząc tylko mecze o stawkę): 89 zwycięstw
odniosła Barcelona, 92 razy triumfował Real, a 48 spotkań kończyło się
remisami. Najwięcej występów (43) w Gran Derbi zaliczył Manolo Sanchis –
defensor, który bronił barw Realu w latach 1983-2001. Z kolei
najskuteczniejszym strzelcem w dziejach tej rywalizacji jest Lionel Messi:
gwiazdor obecnej Barcelony strzelił Realowi już 21 bramek w 29 meczach.
o 10 rusza sprzedaż otwarta na Gran Derbi. Bilety od 111 do 357 euro. Ciekawe czy o 10.01 można będzie jeszcze coś kupić 🙂
Każde kolejne starcie
odwiecznych rywali z Katalonii i Kastylii jest jedyne w swoim rodzaju. To zaplanowane
na najbliższą niedzielę może być czasem wielkich pożegnań. Niewykluczone, że w
El Clasico po raz ostatni wystąpią dwie żywe legendy hiszpańskiej piłki, symbole
swoich klubów. Obaj po raz pierwszy zagrali w Gran Derbi dokładnie w tym samym
meczu: 26 lutego 2000 roku Real Madryt z Ikerem Casillasem w bramce wygrał 3:0
z Barceloną, w której od początku drugiej połowy grał Xavi Hernandez. Minęło 15
lat i przygoda obu panów z hiszpańskimi gigantami powoli dobiega końca.
Casillas najprawdopodobniej zagra w niedziele po raz 37. w El Clasico, zaś Xavi
może zaliczyć 42. spotkanie przeciwko Królewskim – jeśli tak się stanie, to
pomocnik Barcelony awansuje na drugie miejsce w klasyfikacji piłkarzy z największą
liczbą występów w Gran Derbi.
Starcie Dumy Katalonii z
Królewskimi firmowane jest jako konfrontacja fenomenalnych tercetów
ofensywnych: BBC (Benzema – Bale – Cristiano) z Realu i MSN (Messi – Suarez –
Neymar) po stronie Barcelony. Jak do tej pory w La Liga minimalnie
skuteczniejsi byli snajperzy Blaugrany, który strzelili 56 goli – o jedną
bramkę więcej niż atakujący ze stolicy.
Xavi o Messim: „To najlepszy piłkarz świata. W zasadzie to on mierzy się sam ze sobą, bo nie ma rywala”. Ciekawie to ujął.
Oczy całego świata
zwrócone będą naturalnie na hersztów obu band. Szykuje się kolejny akt
rywalizacji pomiędzy Leo Messim, a Cristiano Ronaldo. W niedzielny wieczór na
Camp Nou po tej samej murawie biegać będzie dwóch najlepszych obecnie piłkarzy
świata – to kolejny mocny argument potwierdzający wyjątkowość Gran Derbi.
W opinii bukmacherów
faworytem nadchodzącej potyczki jest zespół Luisa Enrique. Barca zrobi zapewne
wszystko, aby zrewanżować się Realowi za październikową porażkę 1:3 na Estadio
Santiago Bernabeu. Cała Katalonia marzy o powtórce z roku 2010, kiedy Blaugrana
prowadzona przez Pepa Guardiolę upokorzyła odwiecznego rywala, gromiąc go 5:0. Nikt
w Barcelonie nie będzie jednak narzekał, jeśli gospodarze zwyciężą minimalnie
1:0 (jak w 2009 roku) lub 2:1 (rok 2013).
Rezultatu El Clasico nie sposób przewidzieć. Ta trwająca od dekad piłkarska wojna potrafi bowiem zaskoczyć i przynieść tak niecodzienny wynik, jak 3:4 (2014), czy 2:6 (2009). Jedno jest pewne: rozstrzygnięcie niedzielnego spotkania nie przesądzi o zdobyciu przez którąś z drużyn mistrzostwa
Hiszpanii. Wygrana postawi Barcelonę w komfortowej sytuacji przed końcówką
sezonu: na dziesięć kolejek przed końcem Duma Katalonii byłaby liderem, z czteropunktową
przewagą nad Realem. Remis lub wygrana Królewskich mogą sprawić, że walka o
triumf w Primera Division potrwa do samego końca rozgrywek.
Konrad
Witkowski
28. kolejka Primera
Division
Niedziela 22 marca 2015
r., godz. 21:00
FC Barcelona – Real
Madryt
Przypuszczalne składy:
FC Barcelona: Claudio
Bravo – Dani Alves, Gerard Pique, Jeremy Mathieu, Jordi Alba – Ivan Rakitić,
Javier Mascherano, Andres Iniesta – Neymar, Leo Messi, Luis Suarez.
Real Madryt: Iker
Casillas – Daniel Carvajal, Pepe, Sergio Ramos, Marcelo – Luka Modrić, Toni
Kroos, Isco – Gareth Bale, Karim Benzema, Cristiano Ronaldo.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.