„Marca” pisze, że sobotnie starcie gigantów Primera Division to mecz dla ludzi dorosłych. Rzeczywiście, obie strony będą chciały zapewne rozegrać je w sposób wyrachowany. Pokaz siły, wzbudzanie zachwytu nie staną się celem ani Zinedine’a Zidane’a, ani Ernesto Valverde. Liczył się będzie tylko wynik. Sytuacja w tabeli La Liga jest bowiem taka, że nie czas na żarty. Gra na Santiago Bernabeu pójdzie o to, by wiosenny rewanż na Camp Nou nie był tylko potyczką towarzyską, koronacją katalońskiego mistrza Hiszpanii.
Czas na starcie gigantów hiszpańskiego futbolu (fot. Reuters)
Słowa słowami, nikt tego otwarcie nie przyzna, ale jasne jest, że zwycięstwo Barcy i powiększenie jej przewagi w tabeli nad Realem do czternastu punktów (przy jednym spotkaniu zaległym Los Blancos), będzie oznaczało koniec zabawy. Role w lidze zostaną podzielone, oba zespoły skoncentrują się na Champions League, a Real także na Copa del Rey, którego dawno nie zdobył. Zaryzykuję tezę, że zwycięstwo gości zwiększy szansę na to, że w 2018 roku Ligę Mistrzów znów wygra zespół z Primera Division…
Ale jak wygrać z rywalem, który cię niedawno upokorzył i to dwukrotnie (Superpuchar Hiszpanii), wykazując, że jeśli wzniesie się na wyżyny, demonstruje futbol z całkiem innej półki niż ty? Oto pytanie, które zadaje sobie i Valverde, i wszyscy kibice FCB. Jakich sztuczek, jakich pomysłów taktycznych trzeba się chwycić, by zatrzymać białą maszynę, nie dać się zastraszyć białemu terrorowi?
Zizou może po prostu powiedzieć swym ludziom, by grali normalnie – z tym, że wyjątkowo odpowiedzialnie, wyrachowanie, na chłodno. El Txingurri (po baskijsku: Mrówka) musi natomiast coś wymyślić. Musi rozpoznać, który element zespołu Realu należy sparaliżować, by można było zapanować na bestią. A to nie jest łatwe zagadnienie. Cristiano Ronaldo? Modricia? Isco? Bocznych obrońców? Wszystkich sektorów boiska nie da się przecież jednakowo ściśle pilnować. To będzie zatem przede wszystkim bój dla trenera Barcy, to będzie mecz, w którym on musi się wykazać. Może nawet – test na wielkość pana Valverde, na zdatność do kierowania takim zespołem, z takimi ambicjami jak Barcelona.
W sobotę wiele się dowiemy o Basku, przekonamy się, czy potrafi wyciągać wnioski z tego, co się kiedyś zdarzyło. To zapewne najważniejszy mecz jego trenerskiego życia. Ale jeśli Barca wyraźnie Real ograł, zacznie się ciężki czas dla Zidane’a; wyjątkowo ciężki, można nawet powiedzieć.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.