Po nieco nudnym w pierwszej połowie meczu, jego końcówka była niezwykle emocjonująca. Legia dwukrotnie prowadziła z Górnikiem, ale mecz ostatecznie zakończył się podziałem punktów.
Niedzielne starcie Górnika z Legią było 130 konfrontacją obu ekip w najwyższej klasie rozgrywkowej. Spotkanie znakomicie rozpoczęło się dla warszawiaków, którzy już 4. minucie meczu objęli prowadzenie po trafieniu Marka Saganowskiego. Po strzale Jakuba Koseckiego fatalny błąd popełnił broniący dostępu do bramki Górnika Łukasz Skorupski, który wypuścił piłkę z rąk, a prezentu nie zmarnował napastnik Legii.
Szybko objęte prowadzenie przez zespół gości podcięło skrzydła gospodarzom. Podopieczni Adama Nawałki kiepsko prezentowali się pod względem fizycznym pozwalając rywalowi na kontrolowanie boiskowych wydarzeń.
W 34. minucie szansę na zdobycie drugiej bramki mieli legioniści, ale atomowe uderzenie Danijela Ljuboji tym razem bardzo dobrze obronił Skorupski. Wcześniej bliski szczęścia był inny piłkarz Legii – Artur Jędrzejczyk, który po zagraniu Koseckiego oddał strzał głową i pomylił się minimalnie.
Górnicy w pierwszej odsłonie meczu niezwykle rzadko gości pod bramką rywala, dlatego okazji do strzelenia gola mieli niewiele. Ich próby było albo niecelne, albo na posterunku był golkiper Legii Dusan Kuciak.
Pierwsza połowa spotkania zakończyła się wynikiem 1:0 dla Legii. Prowadzenie legionistów do przerwy było w pełni zasłużone, ponieważ zabrzanie rozegrali chyba najsłabsze jak dotąd 45 minut w tym sezonie.
W drugiej połowie gospodarze wreszcie poprawili jakość gry i rzucili się do walki o odrobienie strat. Ich wysiłek przyniósł oczekiwany skutek dopiero w 81 minucie, gdy do wyrównania doprowadził rezerwowy Oziębała. Po chwili znów na prowadzenie wyszła jednak Legia, po tym jak kapitalnym uderzeniem popisał się także rezerwowy Furman.
Gdy wydawało się, że trzy punkty padną łupem gości remis zabrzanom uratował Danch. Po ciekawym przede wszystkim w końcówce spotkaniu Górnik zremisował z Legią 2:2.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.