Emocjonujący remis w Lublinie. Dwie nieuznane bramki i zmarnowany karny w tle
Motor Lublin zremisował z Wisłą Płock 1:1. Goście mogą być rozczarowani, gdyż ich dwa trafienia anulowano, a jeden z ich piłkarzy zmarnował rzut karny.
Spotkanie rozpoczęło się z jedenastominutowym opóźnieniem, gdyż sędziowie wymagali od bramkarza Motoru Ivana Brkicia zmiany stroju na mniej podobną do strojów płocczan.
Od początku mecz inicjatywa należała do Motoru, który już w 5. minucie wyszedł na prowadzenie. Wówczas w pole karne dośrodkował Paweł Stolarski. Do główki doszedł Karol Czubak, ale trafił w słupek. Do dobitki dopadł natomiast Fabio Ronaldo i trafił do pustej siatki. Po 9 minutach do siatki trafił Czubak, ale gol nie został uznany z powodu spalonego. Kolejną szansę gospodarze mieli w 30. minucie, gdy dostali rzut karny po zagraniu ręką Andriasa Edmundssona we własnym polu karnym. Do jedenastki podszedł Bartosz Wolski, który oddał lekki strzał po ziemi obroniony przez Rafała Leszczyńskiego. W kolejnych minutach lublinianie oddawali celne strzały, ale Leszczyński obronił uderzenia Wolskiego, Stolarskiego i Ivo Rodriguesa. Wisła miała szansę na początku czasu doliczonego do pierwszej połowy. W pole karne dośrodkował Marcus Haglind-Sangre, a celnie główkował Łukasz Sekulski, ale nie zaskoczył Brkicia. Po chwili kolejną setkę po podaniu Filipa Lubereckiego miał jeszcze Ronaldo, ale nie trafił do pustej bramki. Do przerwy utrzymała się jednobramkowa przewaga gospodarzy.
Po przerwie tempo spotkania zwolniło i zespoły miały problem z kreacją sytuacji bramkowych. W 77. minucie przebudziła się Wisła. W pole karne Motoru dośrodkował Iban Salvador, piłkę zgrał Haglind-Sangre, a główką do bramki trafił Edmundsson zdobywając swoją pierwszą bramkę w PKO BP Ekstraklasie, która jest również pierwszą bramką piłkarza z Wysp Owczych w polskiej elicie. W 83. minucie doskonałą okazję zmarnował Mathieu Scalet, który po dośrodkowaniu Czubaka nie trafił w bramkę strzałem z woleja. W doliczonym czasie gry Francuz trafił do siatki, ale bramkę anulowano z powodu faulu we wcześniejszej części akcji. Wynik się już nie zmienił i spotkanie zakończyło się remisem. (AC)
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.