Luis Enrique nie należał po wtorkowym meczu w Paryżu do najbardziej szczęśliwych ludzi. Jego Barcelona została rozgromiona przez Paris Saint-Germain (0:4) i jej szanse na awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów są aktualnie stosunkowo niewielkie. Trener doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że o odrobienie strat w rewanżu będzie bardzo trudno.
Luis Enrique wziął pełną odpowiedzialność za klęskę w Paryżu
Barcelona nie miała na Parc des Princes żadnych szans w starciu z rozpędzonym PSG i zasłużenia doznała wysokiej porażki. – To po prostu była katastrofa. Biorę pełną odpowiedzialność za to co stało się na boisku – powiedział Enrique po spotkaniu.
– Od początku meczu rywal był od nas zdecydowanie lepszy. Grał dobrze pressingiem, znakomicie radził sobie z piłką i bez niej. Paryżanie świetnie atakowali i mądrze się bronili. Do tego wszystkiego byli zabójczo skuteczni – kontynuował zdruzgotany szkoleniowiec Barcelony. – My z kolei byliśmy bardzo słabi – dodał.
Enrique wie, że cztery gole straty z pierwszego spotkania mogą się okazać deficytem, którego na Camp Nou nie uda się zniwelować. – Nie tracę nadziei, ale wiem, że w rewanżu będziemy potrzebowali bohaterskiego czynu. Pokazaliśmy już jednak w tym sezonie, że potrafimy grać w piłkę i stać nas na odnoszenie dobrych wyników. Jakieś szanse więc mamy – zakończył.
Jak jednak pokazuje historia europejskich pucharów, jeszcze żadnej drużynie nie udało się wywalczyć awansu po tak wysokiej porażce w pierwszym meczu. Pisaliśmy już o tym w tym miejscu.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.