EURO 2024: To koniec. Przegraliśmy z Austrią w meczu o wszystko na mistrzostwach Europy.
Jak mawia klasyk: – Koniec mistrzostw, do widzenia. Reprezentacja Polski po katastrofalnych błędach w defensywie poległa w meczu o wszystko z Austrią. Nie mamy już praktycznie szans na awans do kolejnej fazy turnieju.
Dokładnie 14 lipca na stadionie w Berlinie odbędzie się wielki finał Euro 2024. Reprezentacja Polski dziś na Stadionie Olimpijskim w stolicy Niemiec miała swój mały finał tego turnieju. Był to mecz o wszystko, wynik tego spotkania bezpośrednio rzutował na kwestie awansu do fazy pucharowej Euro 2024.
Nasi piłkarze zaczęli tragicznie. Przez pierwsze 20 minut biało-czerwonych na boisku nie było i na nasze nieszczęście, Austria potrafiła to skutecznie wykorzystać. Nie działał szczególnie środek pola, czyli strefa, o którą najmocniej się obawialiśmy. Już w 9. minucie Wojciech Szczęsny był zmuszony wyjąć piłkę z siatki po uderzeniu głową Gernota Traunera. Popełniliśmy szereg błędów w akcji przy straconej bramce, łącznie z brakiem krycia strzelca gola.
Z biegiem czasu zaczynaliśmy się budzić. Głównym architektem gry Polaków był oczywiście Piotr Zieliński, który po raz kolejny udowadniał swoją wartość na boisku i jak przystało na kapitana, pchał drużynę do ofensywy. W 30. minucie na Stadionie Olimpijskim w Berlinie było już 1:1 – Krzysztof Piątek okazał się bohaterem biało-czerwonych i z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki.
Mieliśmy kilka bardzo dobrych okazji do zdobycia drugiej bramki. Zieliński nieźle egzekwował rzut wolny i posłał piłkę w kierunku światła bramki, po czym zatrzymał ją Pentz.
Michał Probierz w przerwie wykonał niezbędne roszady w celu poprawy gry w środkowej części boiska. Na placu gry pojawił się Jakub Moder w miejsce Jakuba Piotrowskiego.
Cała druga część meczu była szarpana pod znakiem gry fizycznej. W 60. minucie spotkania selekcjoner zdecydował się na podwójną zmianę w ataku. Na murawie pojawił się Robert Lewandowski oraz Karol Świderski, zastępując odpowiednio Piątka oraz Buksę.
Austriacy zaczęli ponownie wieść prym w tym meczu i co gorsza, znów popełnialiśmy mnóstwo błędów. W 66. minucie Baumgartner wykorzystał swoją okazję i trafił do siatki. Kiks ponownie zaliczył Dawidowicz, który zgubił krycie i nie zapobiegł oddalenia zagrożenia.
Dziesięć minut później Sabitzer wychodził sam na sam ze Szczęsnym, Polak ciałem próbował zatrzymać Austriaka i ten wykorzystał sytuację, prokurując rzut karny. Arnautović z łatwością wykorzystał karnego i było już 3:1 dla Austriaków.
Stracone gole kompletnie przybiły naszych zawodników. Do końca meczu Austria miała jeszcze kilka, znakomitych okazji do tego, aby dobić biało-czerwonych. Zasłużenie przegraliśmy i w zasadzie tracimy szanse na awans do fazy pucharowej. Tylko duża matematyka może dać nam przepustkę, ale powiedzmy sobie szczerze – z Francuzami nie mamy większych szans, jeśli nasza defensywa ma wyglądać tak, jak dzisiaj.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.