Pep Guardiola po raz kolejny zderzył się ze ścianą po przeprowadzce do Anglii. W niedzielne popołudnie jego Manchester City przegrał na wyjeździe z Evertonem (0:4) i bardzo mocno uszczuplił swoje szanse na wywalczenie tytułu mistrzowskiego.
Starcia Evertonu z Manchesterem City od wielu lat elektryzują kibiców w całej Anglii. Nie są to może mecze wagi ciężkiej, jednak z reguły dzieje się w nich tyle, że bez problemu można by emocjami i mnogości okazji obdzielić kilka wyżej notowanych wśród fanów szlagierów. Nie inaczej miało być w niedzielne popołudnie i jak się okazało, ci którzy stawili się na Goodison Park nie mogli czuć się zawiedzeni.
Piłkarze obu drużyn od początku narzucili niesamowite tempo, a akcje przenosiły się to pod jedno, to pod drugie pole karne. Częściej przy piłce byli oczywiście goście, którzy zgodnie z filozofią Pepa Guardioli, próbowali zdominować rywala. Ta przewaga mogła przynieść efekt już w 12. minucie, kiedy to w polu karnym Evertonu znalazł się Raheem Sterling. Anglik próbował przedrzeć się pomiędzy bramkarzem i obrońcą, jednak podcięty padł na murawę. Wydawać by się mogło, że sędzia Mark Clattenburg wskaże na „wapno”, ale jego gwizdek milczał jak zaklęty.
Manchester naciskał, ale bardziej konkretny w swoich atakach był Everton, który wyszedł na prowadzenie w 34. minucie. Znakomitą akcję wyprowadził młodziutki Tom Davies, który obsłużył świetnym prostopadłym podaniem Kevina Mirallasa. Ten odegrał ze skrzydła do Romelu Lukaku, a Belg mając przed sobą całą bramkę, uderzył mocno przy słupku i nie dał Claudio Bravo żadnych szans na skuteczną obronę.
Obywatele cały czas próbowali grać swoje i napierać na bramkę gospodarzy, jednak niewiele z tego wynikało. Jeśli Guardiola wymyślił plan, którym chciał w drugiej połowie zaskoczyć rywali, to ten spalił na panewce kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry po przerwie. Gareth Barry przejął bowiem piłkę w środku pola i zainicjował szybki atak swojej drużyny, który zakończył się wyjściem na czystą pozycję przez Mirallasa. Reprezentant Belgii mimo asysty dwóch obrońców zdołał oddać płaski strzał w kierunku dalszego słupka i zmusił bramkarza Manchesteru do drugiej kapitulacji.
Menedżer City próbował roszad w swoim zespole, jednak gra gości – co do całokształtu – nie uległa zmianie. Manchester nadal operował piłką, długo rozgrywał ją na połowie rywali, jednak Sergio Aguero i spółka mieli problem z przedarciem się przed zasieki obronne The Toffees.
W drugiej połowie na boisku pojawił się Morgan Schneiderlin, nowy nabytek w stajni Ronalda Koemana. Francuski pomocnik przeniósł się na Goodison Park przed kilkoma dniami z Manchesteru United i został przez swojego menedżera od razu rzucony na głęboką wodę.
Bicie głową w mur gości nie przyniosło efektu, ale kolejną okazję do zdobycia gola wykorzystali gospodarze. Rozgrywający fantastyczną partię Tom Davies przedarł się prawym skrzydłem, co stworzyło bardzo groźną sytuację dla Evertonu. Młody pomocnik otrzymał zwrotną piłkę od kolegi i ładną podcinką pokonał Bravo. Nokaut Manchesteru na Goodison i popis gry 18-letniego Daviesa.
Tom Davies scores his first ever Premier League goal for Everton – and what a goal it was! pic.twitter.com/oM6LoVUMfV
W ostatniej minucie doliczonego czasu gości dobił Ademola Lookman, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i strzałem pomiędzy jego nogami posłał piłkę do siatki. Everton zdemolował rywala, a Ronald Koeman mógł zatriumfować nad Pepem Guardiolą.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.