Przed nami ostatni akt sezonu w Anglii. W wielkim finale FA Cup, który zostanie rozegrany na słynnym stadionie Wembley, Arsenal zmierzy się z Hull City. Kto po końcowym gwizdku będzie mógł cieszyć się ze zwycięstwa?
Czy Fabiański poprowadzi Arsenal do pierwszego trofeum od blisko 9 lat?
Kibice Kanonierów żyją finałem Pucharu Anglii od kilku tygodni, dokładnie od czasu, gdy okazało się, że ich pupile stracili szanse na wywalczenie mistrzostwa kraju. Londyńczycy bili się jeszcze rzecz jasna o miejsce w czołowej czwórce Premier League, jednak z tym problemem poradzili sobie bardzo szybko i mogli skierować swoje myśli w kierunku Wembley. Dlaczego to trofeum jest dla Arsenalu takie ważne? Dlaczego sympatycy The Gunners nie śpią po nocach snując wizję triumfu swojego zespołu w konfrontacji z Hull? Odpowiedź jest bardzo prosta. Drużyna prowadzona przez Arsene’a Wengera nie zdobyła jednego – choćby najmniejszego – pucharu od blisko dziewięciu lat, a dokładnie…
(Dane na dzień 16.05.2014, godz. 08:38)
Dla tak wielkiego klubu jak Arsenal, tak długi okres bez zwycięstw nie jest normalnym stanem. Ostatnim trofeum, które Kanonierzy zdołali podnieść z murawy, był właśnie Puchar Anglii w 2005 roku. Żeby jednak uzmysłowić sobie jak dawno to już było, wystarczy przypomnieć, że w podstawowej jedenastce londyńczyków wyszli wtedy Ashley Cole, Patrick Vieira, Cesc Fabregas, Robert Pires, Jens Lehman czy Dennis Bergkamp. Z tego grona swoją karierę kontynuują Fabregas i Cole, jednak Anglik wchodzi już na ostatnią prostą swojej przygody z futbolem. W piłce nożnej przez te blisko dziewięć lat pozmieniało się naprawdę wiele i chyba nadszedł już najwyższy czas, by gablota na trofea na Emirates Stadium została w końcu odkurzona i wstawiono do niej nowy eksponat.
Arsenal jest faworytem do końcowego zwycięstwa, owszem, ale Wenger i jego piłkarze doskonale pamiętają, co stało się w finale Carling Cup w 2011. Wtedy londyńczycy także byli zdecydowanym faworytem do wygranej, ale na drodze stanęli im gracze Birmingham City. The Blues w końcówce meczu, kilka minut przed dogrywką zadali decydujący cios. Dokonał tego Obafemi Martins, który wykorzystał katastrofalny błąd Wojciecha Szczęsnego i Laurenta Koscielnego. Komentatorzy nie mieli wątpliwości, porażka Kanonierów była jedną z największych sensacji w historii Pucharu Ligi.
Tamten mecz powinien być niczym przestroga dla podopiecznych Wengera, którzy tworzą lepszy zespół, ale ewentualne zlekceważenie Hull może się dla nich fatalnie skończyć. W bieżącym sezonie Arsenal potykał się z Tygrysami dwukrotnie i za każdym razem wygrywał – 2:0 i 3:0.
Jednym z głównych pytań jakie przed sobotnim meczem zadają sobie kibice jest to, kto stanie w bramce The Gunners? Od początku przygody Arsenalu z tymi rozgrywkami swoje szanse dostawał Łukasz Fabiański. To właśnie jego kapitalne parady w spotkaniach z Liverpoolem czy też Wigan pomogły drużynie w dojściu do finału, jednak czy dostąpi on zaszczytu gry w meczu o trofeum? Komentatorzy na Wyspach mają wątpliwości, tym bardziej, że „Fabian” zagrał w ostatnim spotkaniu ligowym z Norwich City. Jedni uważają, że Wenger dał mu możliwość rozegrania pożegnalnego meczu, ponieważ przeciwko Hull zamierza postawić na Szczęsnego. Z kolei inni sądzą, że była to jedynie rozgrzewka i wprowadzenie Fabiańskiego w rytm. Kto ma rację? Którego z Polaków zobaczymy w bramce Arsenalu? Przekonamy się w sobotnie popołudnie.
Ból głowy jeśli chodzi o obsadę bramki, to nie jedyny problem menedżera londyńczyków. W finale pucharu nie będzie on mógł skorzystać z usług Thomasa Vermaelena i kontuzjowanego od dłuższego czasu Theo Walcotta. Po drugiej stronie barykady na pewno nie zobaczymy w akcji Shane’a Longa, Nikicy Jelavicia, Jamesa Chestera i Robbie’ego Brady’ego.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.