Fatalny bilans Legii Warszawa z czołówką. „To frustrujące”
Legia Warszawa przegrała wczoraj przed własną publicznością z Jagiellonią Białystok 0:1. Dla Wojskowych był to kolejny mecz bez zwycięstwa z drużyną z góry tabeli.
Legia Warszawa wczorajszą porażką z Jagiellonią Białystok w zasadzie pozbawiła się szans na ligowe podium. Strata do pudła wynosi aż jedenaście punktów i w najgorszym przypadku za dwa tygodnie Wojskowi mogą nie mieć już nawet matematycznych szans na trzecie miejsce. Natomiast oficjalnie ekipa Goncalo Feio już w przyszłym tygodniu może zakończyć walkę o tytuł. Strata do Rakowa Częstochowa wzrosła do piętnastu oczek. Jeśli Medaliki wygrają w Szczecinie, na pewno Wojskowi ich nie wyprzedzą.
Warszawianie w tym sezonie zawodzą w lidze na całej linii. Wczorajsza porażka z Jagiellonią była piątą w siódmym meczu z ligową czołówką. Legia zdobyła zaledwie dwa oczka w starciach z drużynami z TOP4 – zremisowała u siebie z Pogonią Szczecin oraz podzieliła się punktami w Białymstoku.
– Uważam, że to frustrujące, że mamy taki bilans z czołówką, ale trzeba przeanalizować przebieg tych spotkań. W innych rozgrywkach pokonaliśmy Jagiellonię. Trzema pamiętać, dlaczego nie wygraliśmy u siebie czy w Białymstoku, czy z pozostałymi zespołami. Poza meczem w Poznaniu, przegrywaliśmy różnicą jednego gola. By wygrywać, trzeba być konkretnym, zamykać akcje w polu karnym. To są procesy i elementy gry, które pozwalają zdominować rywala bardziej lub mniej. Wiem, ostatecznie liczy się wynik, ale by wyciągać wnioski, potrzebna jest głębia. Trzeba dokładnie przeanalizować wiele aspektów – mówił po wczorajszym spotkaniu Goncalo Feio.
Zapytaliśmy o tę czarną statystykę również piłkarza Legii, Juergena Elitima. – Nie wydaje mi się, aby był specjalny problem czy przyczyna, że nie punktujemy z czołówką. Swoją drogą, to my reprezentujemy kraj w rozgrywkach międzynarodowych, więc nie uważam, że mamy problem z silnymi zespołami. Oczywiście, czujemy rozczarowanie wynikami z czołówką, ale teraz trudno cokolwiek powiedzieć. Spróbujemy wrócić do swojej dyspozycji, zmienić tempo, rytm i dalej rywalizować – tłumaczył Kolumbijczyk.
W tym sezonie Legia będzie miała okazję do odniesienia jedynego zwycięstwa z czołowym rywalem w 32. kolejce. Wówczas na Łazienkowską przyjedzie Lech Poznań.
2 komentarzy
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Łukasz
14 kwietnia, 2025 09:55
Chyba już dość tego całego Feio. Gość jest przegrywem. Nastawił fatalnie mentalnie eLkę na Chelsea, a teraz dostał bęcki, tam gdzie mógł pokazać, że jest ok.
Masakra. Mówimy o Legii, kibicach, tradycjach. Żewłakow ma mnóstwo roboty. Dawać Magierę i Urbana, we dwóch, niech zaciągną akademię, a nie tym szrotem dalej.
Mikado
14 kwietnia, 2025 16:17
Legia jest tam gdzie być powinna. Tyle lat korzystali z wojska, żeby mieć przewagę nad konkurencją. Dlatego taka niechęć do Legii od kibiców innych drużyn. To nie kompleks, ale wk..rw na głupie cwaniaczkowanie. Teraz prowincja pokazuje, że spokojną dobrze zrobioną robotą można zdystansować taką Legię.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.
Chyba już dość tego całego Feio. Gość jest przegrywem. Nastawił fatalnie mentalnie eLkę na Chelsea, a teraz dostał bęcki, tam gdzie mógł pokazać, że jest ok.
Masakra. Mówimy o Legii, kibicach, tradycjach. Żewłakow ma mnóstwo roboty. Dawać Magierę i Urbana, we dwóch, niech zaciągną akademię, a nie tym szrotem dalej.
Legia jest tam gdzie być powinna. Tyle lat korzystali z wojska, żeby mieć przewagę nad konkurencją. Dlatego taka niechęć do Legii od kibiców innych drużyn. To nie kompleks, ale wk..rw na głupie cwaniaczkowanie. Teraz prowincja pokazuje, że spokojną dobrze zrobioną robotą można zdystansować taką Legię.