Na inaugurację dwudziestej szóstej kolejki PKO BP Ekstraklasy Warta Poznań pokonała Zagłębie Lubin. O rezultacie przesądził okres między 19. a 33. minutą, w którym Miedziowi popełnili szereg błędów, a Zieloni skrzętnie z tego skorzystali.
Stokowiec może być wściekły z powodu postawy swoich podopiecznych. (fot. Łukasz Skwiot)
To w tym (niespełna) kwadransie padły trzy gole dla drużyny prowadzonej przez Dawida Szulczka. Dwa z nich były bliźniaczo podobne: poznaniacy wykonali rzut rożny, piłka znalazła się przed polem karnym, gdzie dopadł do niej gracz Warty, który skierował futbolówkę z powrotem w szesnastkę, a znajdujący się w niej Adam Zrelak uniknął spalonego i pokonał Kacpra Bieszczada uderzeniem głową. Piłkarze Piotra Stokowca nie wyciągnęli wniosków, więc zostali skarceni dwa razy.
Między pierwszą i drugą bramką Zrelaka do siatki trafił Miguel Luis. Portugalczyk strzelił przy bliższym słupku, wykorzystując fakt, że bramkarz rywali zostawił tam zdecydowanie zbyt dużo miejsca.
W 82. minucie wynik ustalił Frank Castaneda. I tym razem nie obyło się bez pomyłki zawodnika Zagłębia. Jakub Żubrowski zachował się nieodpowiedzialnie, stracił piłkę w niebezpiecznej strefie i de facto asystował przy golu Kolumbijczyka.
Piotr Stokowiec mógł jedynie rozłożyć ręce na widok festiwalu błędów w wykonaniu swoich podopiecznych. Ci mogą być pewni, że analiza dzisiejszego spotkania będzie długa i nieprzyjemna. W efekcie porażki osunęli się na czternaste miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Warta Poznań jest dwunasta.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.