Nauczeni doświadczeniami z Kiszyniowa, nieco drżeliśmy przed starciem z Estonią i baliśmy się powrotu koszmaru z meczu z Mołdawią. Estonia okazała się jednak o kilka klas słabsza od biało-czerwonych. Reprezentacja Polski pewnie wygrała na PGE Narodowy i we wtorek zagra w finale barażów.
Polska wykonała zadanie (fot. Paweł Wójcik / 400mm.pl)
Formalność została wypełniona. Reprezentacja Polski wygrała z Estonią i może się już przygotowywać do kolejnego meczu barażowej na mistrzostwa Europy. Biało-czerwoni po bardzo jednostronnym meczu wygrali 5:1 i we wtorek zmierzą się z Walią w Cardiff.
Już od pierwszych minut przewaga biało-czerwonych w Warszawie była bardzo zauważalna. Szybko włączyliśmy wyższy bieg i zaczynaliśmy pressować w kierunku bramki Estończyków. Polacy skupili się na dośrodkowaniach i szukali okazji do zdobycia bramki po piłkach przetransportowanych z bocznych sektorów boiska.
Od 20. minuty zadanie się ułatwiło – drugą żółtą kartkę otrzymał Maxim Paskotši i Estonia grała w dziesiątkę. Dwie minuty później to wykorzystaliśmy i Przemysław Frankowski wpisał się na listę strzelców. Jakub Piotrowski świetnym, prostopadłym dograniem wypuścił do przodu wahadłowego i ten z bliskiej odległości pokonał bramkarza rywali.
Przez całą, pierwszą połowę Polska miała zdecydowaną przewagę, nie potrafiła jednak przekuć tego w zdobycze bramkowe. Mimo że biało-czerwoni byli w ciągłym natarciu, brakowało dobrego wykończenia. Estonia była tylko tłem, przeciwnicy zanotowali raptem kilkanaście podań i do przerwy kompletnie nie mieli głosu na boisku.
Początek drugiej połowy był dla Polaków słodko-gorzki. Piotr Zieliński wykorzystał świetne dośrodkowanie Nikoli Zalewskiego i pewnym strzałem głową trafił do siatki. Problemem okazała się jednak kontuzja Matty’ego Casha, który pojawił się na boisku raptem kilka minut wcześniej w miejsce Przemysława Frankowskiego, który również musiał zejść z murawy wskutek problemów zdrowotnych.
W 70. minucie świetnym strzałem popisał się Jakub Piotrowski i piłka po mierzonym uderzeniu wpadła do siatki. Piotrowski był jedną z czołowych postaci biało-czerwonych tego wieczora i jego gol zwieńczył świetny występ. Później Karol Mets wbił piłkę do własnej siatki po dośrodkowaniu Zalewskiego, a dwie minuty później Sebastian Szymański zdołał trafić gola na 5:0 dla Polski.
W 78. minucie wydarzyło się coś, co nie miało prawa się zdarzyć. Estończycy za sprawą Kristo Hussara zdobyli honorowego gola. Polska obrona w tej akcji się skompromitowała, zabrakło koncentracji i beznadziejni dzisiejszego wieczora Estończycy nieco osłodzili sobie gorycz porażki.
Kompromitacji nie było, a wręcz przeciwnie. Polska zagrała ofensywnie, efektownie i zasłużenie wygrała 5:1 po jednostronnym meczu. Stracony gol bez wątpienia jest czerwoną lampką przed wtorkowym finałem barażów.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.