Gdyby właścicielem Cracovii Kraków był ktoś inny, to już dawno dałby sobie spokój. Profesor Janusz Filipiak nie należy jednak do ludzi, którzy łatwo się poddają. Mimo słabej postawy jego „Pasów” nie zamierza on rezygnować z łożenia pieniędzy na klub.
W niedzielne popołudnie Cracovia pokonała rzut na taśmie GKS Bełchatów 2:1 i podreperowała nieco swój dorobek punktowy. W obecnym sezonie „Pasy” zdobyły zaledwie 12 „oczek” i po 15. kolejkach zajmują one ostatnie miejsce w ligowej tabeli.
– Uważam, że nie jest źle. Nie ma dramatu – powiedział Filipiak. – Meczem z Bełchatowem nieco się zbliżyliśmy do rywali i nie jest tak źle jak to miało miejsce w ubiegłym roku. Oczywiście nie jest też dobrze, ale uważam, że przy przyzwoitej rundzie wiosennej możemy się utrzymać – dodał.
Prezes Cracovii wykluczył jednocześnie możliwość wielkich roszad kadrowych w trakcie zimowej przerwy. – Jakaś tam przebudowa będzie, ale na pewno nie będzie się to działo na zasadzie rewolucji. Czegoś takiego nam nie potrzeba – wyznał.
– Wykładam duże miliony na Cracovię i to co mnie motywuje to nie miejsce w tabeli tylko ilość kibiców na trybunach. Chodzi o to, aby była na to akceptacja społeczna i żeby sprawiać ludziom frajdę – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.