Finał Pucharu Anglii, czyli szansa Wengera na szósty skalp
Arsene Wenger stoi przed ogromną szansą, by poprowadzić Arsenal do rekordowego, bo 12. w historii, ostatecznego triumfu w FA Cup. Gdyby dziś udało się pokonać na Wembley zespół Aston Villi, Francuz będzie święcił indywidualny sukces. Otrzyma palmę pierwszeństwa wśród menedżerów, którzy mają w kolekcji najwięcej, bo sześć miniaturek symbolizujących najstarsze rozgrywki na świecie. Przed rozpoczęciem batalii na Wembley tyle samo triumfów w FA Cup co Wenger ma także jego swego czasu wielki rywal na Wyspie, czyli były boss Manchesteru Utd sir Alex Ferguson.
Czy to będzie ostatni mecz Szczęsnego dla Arsenalu? (foto: Ł.Skwiot)
Sześć triumfów w tych rozgrywkach ma także George Ramsay, który w podwójnej roli menedżera/sekretarza klubu opiekował się Aston Villą. Były to jednak bardzo odległe czasy, bo lata 1887-1920. Wenger na ostatniej konferencji przed wielkim finałem przyznał, że bardziej niż o rekordach myśli, jak przygotować zespół do tego, by zatrzymać u siebie trofeum wywalczone przed rokiem. Wtedy i obecnie rywalem są niezaliczane do potentatów odpowiednio Hull City i Aston Villa.
Przed rokiem między słupkami Kanonierów w meczu na Wembley stanął Łukasz Fabiański, który bronił w rozgrywkach pucharowych. Teraz jego rolę przejął Wojciech Szczęsny, bo w meczach ligowych bramki strzeże David Ospina. Wenger na ostatniej konferencji jednak nie potwierdził, że Wojtek wybiegnie w wyjściowej jedenastce na ostatni mecz sezonu z Aston Villą. Skoncentrował się na innych kwestiach.
– Rekordy rekordami, ale mnie bardziej zajmuje fakt, że po drodze do tego finału musieliśmy stoczyć ciężkie boje, w tym także w ćwierćfinale z Manchesterem Utd na jego terenie. Teraz chcemy dokończyć naszą robotę w batalii z Aston Villą.
Aby słowa stały się ciałem, trzeba będzie przechytrzyć Tima Sherwooda, czyli menedżera The Villans, który po pierwsze uratował zespół przed degradacją z Premier League, a także poprowadził do pierwszego występu w finale FA Cup od 15 lat. Były boss Tottenhamu przejął stery AV w lutym tego roku od Szkota Paula Lamberta i zwłaszcza w rozgrywkach pucharowych udało mu się nawiązać do czasów, kiedy klub z Birmingham uchodził za potentata na Wyspie. Wisienką na torcie było wyeliminowanie w półfinale FA Cup Liverpoolu, czyli jednego z głównych faworytów obecnej edycji tych rozgrywek. Gdyby teraz udało się znaleźć sposób na Kanonierów, byłaby to powtórka sprzed 58 lat, gdy Villa po raz ostatni triumfowała w Pucharze Anglii. W przypadku zwycięstwa podopieczni Sherwooda reprezentowaliby Anglię, podobnie jak Hull City przed rokiem w rozgrywkach Ligi Europy.
Batalia na Wembley może być ostatnią w barwach AV dla Christiana Benteke. Reprezentantem Belgii, najlepszym snajperem tego zespołu, żywo zainteresowany jest Liverpool. Jeśli The Reds zechcą zapłacić sumę, która widnieje w kontrakcie Benteke, a więc przynajmniej 32,5 miliona funtów, wówczas zmieni on adres zamieszkania jeszcze tego lata. Sherwood oczywiście nie chce odejścia swojego supersnajpera. Prognozuje, że w następnym sezonie może on zdobyć w Premier League w koszulce Villans 20-30 bramek, a wtedy będzie łakomym kąskiem nawet dla Realu Madryt.
Co się tyczy samego meczu, to prawdopodobnie w bramce zagra Shay Given, który doznał lekkiej kontuzji i nie wystąpił w meczu ligowym z Burnley. Kieran Richardson, Aly Cissokho i Jores Okore też są gotowi do gry.
30 maja / Londyn (Wembley) ARSENAL FC – ASTON VILLA
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.