Jaki jest dziś największy problem klubu sportowego FC Barcelona, a ściślej – jego sekcji piłkarskiej? Zakaz transferów nałożony przez FIFA, fatalna jakość gry obronnej zespołu Luisa Enrique, a może kontuzja Leo Messiego? Nic tych rzeczy, to są tylko drobne niedogodności, małe przeszkody na drodze po kolejne trofea, które nie powinny uniemożliwić ich zdobycia. Prawdziwym utrapieniem jest prozaiczny brak kasy.
Barca nie jest bankrutem, ani bankructwo jej nie grozi. To nie o to chodzi. Taki klub nie zbankrutuje nigdy, bo za dużo ma fanów w całym świecie, zbyt wiele firm i osób zarabia na jego popularności. Natomiast wydaje się wątpliwe, by w najbliższych latach była w stanie utrzymać poziom życia godny swojego stanu, poziom, który sama sobie wyznaczyła, z niemałym trudem osiągnęła, i do którego przyzwyczaiła wielbicieli. Przypomina dziś zamożnego i dobrze zarabiającego człowieka, który jednak musi zmienić nawyki, bo na życie po dawnemu mimo wszystko go nie stać. W Barcelonie lepiej już było.
(…) Limity, ach limity
Sprawa jest zawikłana. Lata rozbuchania finansowego, które spowodowały, iż klub jest cały czas potężnie zadłużony, należą do przeszłości. Socios w pewnym momencie zdali sobie sprawę, że strategia: zastaw się, a postaw się nie jest właściwa, doprowadzi prędzej czy później do samounicestwienia. Kryzys w całym kraju i ogólna refleksja obywateli Hiszpanii, że należy jednak kontrolować wydatki, przełożyła się też na sposób myślenia o sprawach klubu. Modnym hasłem stała się dyscyplina budżetowa, zmniejszanie zadłużenia. Dlatego też od kilku lat każda kolejna ekipa obejmująca władzę w FCB obiecywała utrzymanie potęgi zespołu przy zachowaniu pryncypiów ekonomicznych. Zwłaszcza obecny sternik, Josep Maria Bartomeu, przekonywał, że można zarazem mieć ciastko i zjeść ciastko. Jednak jest to przecież oczywista utopia. Teraz nadeszła chwila, kiedy trzeba zdecydować: ciacho do buzi, czy na talerz.
Leszek ORŁOWSKI
Cały artykuł można znaleźć w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.