Korona Kielce jedzie do Warszawy jak na ścięcie. Legia to jej kat, który dodatkowo prezentuje wysoką formę.
Legia jest w wysokiej formie. (fot. 400mm.pl)
W tabeli ligowej zajmuje czwarte miejsce, choć niektóre drużyny rozegrały od niej dwa mecze więcej. W bieżącym sezonie jeszcze nie przegrała spotkania o punkty.
W kwalifikacjach Ligi Konferencji awansowała do czwartej, decydującej rundy. Za nią pasjonujący, zwycięski bój z Austrią Wiedeń.
W takiej sytuacji przystąpi do starcia z przedostatnią w stawce Koroną, która w trwającym sezonie jeszcze nie wygrała. Która przy Łazienkowskiej przegrała cztery razy z rzędu, za każdym razem tracąc minimum trzy gole. Która zwyciężyła tylko jedno z ostatnich dziewięciu starć wyjazdowych.
Doprawdy wszystko wskazuje na to, że triumf Legii stanowi formalność.
Futbol jednak nie działa w ten sposób. W futbolu wszystko jest możliwe. Wie to Kamil Kuzera, który mówi: – Jedziemy na Legię, która – na co wszystko wskazuje – jest dużo lepsza niż nasi poprzedni rywale, ale nie jest to zespół, którego nie można pokonać. Pracujemy z takim nastawieniem, walczymy o swoje.
Czy kielczanie sprawią niespodziankę? To okaże się wieczorem. Pierwszy gwizdek sędziego zaplanowano na godzinę 20:00.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.