W drugim sobotnim meczu dziewiątej kolejki Fortuna 1. Ligi Stomil Olsztyn zremisował na własnym stadionie z Arką Gdynia 1:1. Dla ekipy z Trójmiasta to czwarty ligowy mecz z rzędu bez zwycięstwa.
Gdynianie nie zaliczyli upragnionego przełamania. (fot. Piotr Kucza / 400mm.pl)
W bieżącym sezonie na pierwszoligowym poziomie Arka Gdynia to drużyna grająca według tzw. „prawa serii”. W pierwszych czterech meczach gdynianie dosłownie nie mieli sobie równych i zanotowali komplet zwycięstw. W następnych zaś czterech spotkaniach ekstraklasowi spadkowicze zaprezentowali się od gorszej strony, co zaowocowało kolejno porażką i trzema remisami.
W sobotnie popołudnie graczom prowadzonym przez Ireneusza Mamrota nie udało się przełamać w Olsztynie w starciu z tamtejszym Stomilem. „Arkowcy” na przestrzeni dziewięćdziesięciu minut dominowali w niemal każdym aspekcie futbolowego rzemiosła. No właśnie, niemal w każdym, ponieważ w kwestii najważniejszej (a więc trafieniach) padł remis.
Arka wyszła na prowadzenie w czterdziestej drugiej minucie gry. Wówczas sędzia wskazał na wapno po brutalnym faulu w wykonaniu Damiana Pyrtka (ujrzał za to czerwoną kartkę. W sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości rzut karny na gola zamienił Juliusz Letniowski.
Wydawało się, że grający o jednego zawodnika mniej podopieczni Adama Majewskiego nie podniosą się po otrzymanym ciosie, a nawet otrzymają kolejne. Stało się zupełnie inaczej. W pięćdziesiątej szóstej minucie Wiktor Biedrzycki najlepiej odnalazł się w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i strzałem głową umieścił futbolówkę między słupkami.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.