Skromnym zwycięstwem gospodarzy zakończyło się sobotnie starcie GKS-u Tychy z Wartą Poznań (1:0). Drużyna z Górnego Śląska była stroną przeważającą praktycznie od początku do końca, ale swoją dominację udokumentowała dopiero w końcówce zawodów.
Ryszard Tarasiewicz miał powody do zadowolenia (fot. Łukasz Skwiot)
W obu klubach doszło w tygodniu poprzedzającym mecz do pewnym przetasowań. Z GKS-em Tychy pożegnał się bowiem Kamil Zapolnik, który skorzystał z okazji i przeniósł się do Górnika Zabrza, osłabiając przy okazji poważnie swój zespół. Jak się miało okazać, jego brak miał być odczuwalny już w sobotni wieczór.
Jeśli zaś chodzi o Wartę, to ta przeszła niezwykle mocne perturbacje na tle właścicielskim. Z klubem pożegnali się państwo Pyżalscy, którym nie udało się stworzyć w Poznaniu zespołu na dobrym pierwszoligowym poziomie, o ekstraklasowym nie wspominając.
Jak się okazało, lepiej w tym zamieszaniu odnaleźli się podopieczni Ryszarda Tarasiewicza, którzy co prawda długo okazali swoim kibicom czekać na otwarcie wyniku, ale w końcu dopięli swego.
Pierwszego i jak się okazało jedynego gola zdobył w 82. minucie Kacper Piątek, który wykorzystał spore zamieszanie w polu karnym Warty i z mocnym strzałem pokonał Adriana Lisa. GKS wyszedł na prowadzenie jak najbardziej zasłużenie, ponieważ przez całe spotkanie był lepszym zespołem.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.