Niedługo trwała przygoda Ebiego Smolarka z Czarnymi Koszulami. Po sezonie wielkich nadziei i wielkich rozczarowań drogi piłkarza i prezesa Wojciechowskiego się rozeszły. Jak donosi jednak Super Express, Ebiemu na odchodne udało się jeszcze sporo z Polonii „wyciągnąć”.
100 tysięcy euro – taką odprawę dostał Ebi Smolarek, który w piątek rozwiązał kontrakt z Polonią Warszawa. Prezes Józef Wojciechowski wypłacił mu pensję za trzy miesiące. Niewykluczone, że Ebi zagra wkrótce w Katarze.
Smolarek, który w Polonii zarabiał 400 tysięcy euro rocznie, zdobył w ubiegłym sezonie siedem goli, ale po zakończeniu rozgrywek popadł w konflikt z Wojciechowskim, ponieważ nie chciał zaakceptować nowego regulaminu premiowania, zamrażającego 20 procent pensji. Skończyło się zesłaniem go najpierw do Młodej Ekstraklasy, a potem do „Klubu Kokosa”.
Sytuacja zrobiła się patowa, bo żadna ze stron nie chciała ustąpić, ale w końcu znaleziono rozwiązanie. Smolarek poszedł na duże ustępstwa, aby opuścić Polonię. Do końca kontraktu został mu jeszcze rok i w tym czasie mógł zarobić kolejne 400 tysięcy euro. Zrezygnował jednak z tej sumy. Zgodził się na wypłacenie trzech pensji. A co dalej z jego karierą?
Według informacji dziennikarzy Super Expressu, prawdopodobna jest gra Smolarka w lidze… katarskiej. W niedzielny wieczór zawodnik wraz ze swoim menedżerem miał nawet udać się na negocjacje do Kataru.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.