Nie był to najlepszy mecz ostatnich miesięcy, ale kibice na Stade de France na nudę z pewnością nie narzekali. Większa część z nich może być zadowolona. Francuzi na inaugurację skromnie wygrali z Rumunią (2:1).
Francuzi mogą być zadowoleni z wyniku. Grę muszą jednak poprawić
Po zeszłorocznych zamachach w Paryżu kwestią numer jeden było bezpieczeństwo podczas turnieju. Dopiero później mówiło się o szansach poszczególnych reprezentacji na ME. Jako jednego z faworytów do triumfu wskazywano ekipę gospodarzy, którzy przez ostatnie dwa lata nie grali meczów o stawkę. Ich piątkowi przeciwnicy natomiast eliminacyjne zmagania w grupie F zakończyli na drugim miejscu, tuż za Irlandią Północną. Podopieczni Anghela Iordanescu imponowali skuteczną grą obronną. Rumunia straciła w dziesięciu spotkaniach zaledwie dwa gole!
Jak Tricolori widzieli swoje szanse w starciu z… Tricolores? – Francuzi będą mieli dużo wsparcia z trybun, ale to właśnie na nich będzie ciążyła presja wyników. My nie mamy nic do stracenia, a wszystko do wygrania – powiedział w rozmowie z UEFA.com Razvan Rat.
I faktycznie Rumuni błyskawicznie ruszyli do ataku. Już po dwóch minutach mogli, a w zasadzie powinni uciszyć na moment trybuny Stade de France. Bogdan Stancu dosłownie z metra uderzył piłkę głową, ale trafił wprost w interweniującego rozpaczliwie Hugo Llorisa.
Niewiele później po drugiej stronie boiska Dimitri Payet dośrodkował do Olivera Giroud. Napastnik Arsenalu uderzył obok słupka. Jeszcze lepszą okazję miał w 14. minucie Antoine Griezmann, który wykorzystał nieuwagę obrońców gości. Napastnik z bardzo bliska strzelił prosto w słupek, a na telebimach wciąż wyświetlał się wynik bezbramkowy. Snajper Atletico Madryt w pierwszej połowie powinien wpisać się na listę strzelców. Swoją drugą okazję też jednak zmarnował.
Po zmianie stron kibice mieli nadzieję wreszcie zobaczyć bramki. Lekki zawód przeżyli będący w mniejszości na trybunach sympatycy reprezentacji Rumunii. W 48. minucie znakomicie w polu karnym do piłki wyszedł Stancu, przyjął ją sobie na klatkę, po czym uderzył z woleja. Niestety obok słupka. Niestety, bo gol mógł to być niecodziennej urody.
Pierwsza bramka na Euro 2016 padła w 57. minucie spotkania. Wówczas świetnie dośrodkował Payet, a Cipirian Tatarusanu – atakowany przez Giroud – minął się z piłką. Tę głową uderzył wspomniany snajper Arsenalu i zrobiło się 1:0 dla Francji!
Radość Les Bleus nie trwała zbyt długo. Niebawem niezbyt roztropnie zachował się we własnym polu karnym Patrick Evra, faulując Nicolae Stanciu. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Stancu i doprowadził do wyrównania.
W późniejszych fragmentach meczu było już nieco spokojniej. Obaj trenerzy postanowili dość szybko dokonać zmian. Na placu boju zobaczyliśmy m.in. Kingsleya Comana, Anthony’ego Martiala czy Alexandru Chipciu. Co do goli – wydawało się, że już nie padną. Tymczasem tuż przed końcem Payet pokazał, że kopyto ma jak mało kto. Gracz WHU przyjął sobie piłkę przed polem karnym, po czym natychmiast ją uderzył. Futbolówka wpadła pod poprzeczkę, a Tatarusanu nie miał nic do powiedzenia.
Francja – może nie do końca zasłużenie – ale jednak wygrała swój pierwszy mecz na Euro. Rumuni martwić się nie muszą. Dziś zaprezentowali się solidnie i możemy być pewni, że powalczą o wyjście z grupy.
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.