Jagiellonia Białystok dzięki zwycięstwu 2:1 w niedzielnym meczu z Ruchem Chorzów zapewniła sobie udział w kolejnej edycji Ligi Europejskiej. Podopieczni Michała Probierza nie myślą jeszcze o starcie w tych rozgrywkach. – Na razie mamy ciężki sezon za sobą i czas na imprezy, a nie na zastanawianie się z kim spotkamy się w pierwszej rundzie eliminacji – powiedział zdobywca korony króla strzelców, Tomasz Frankowski.
Do triumfu w klasyfikacji ligowych snajperów doświadczonemu napastnikowi Jagiellonii wystarczyło zaledwie 14 bramek. – Wcześniej bywało znacznie więcej, ale i więcej zanotowałem zmarnowanych szans, bo Wisła częściej atakowała – ocenił jednak Frankowski. – Skoro przy zdobyciu takiej ilości goli rywale pozwolili mi zabrać tytuł do Białegostoku, to tym większa radość.
– Nie jestem usatysfakcjonowany naszym czwartym miejscem. Cały czas byliśmy na podium, prowadziliśmy przez większą część sezonu, więc na pewno niedosyt pozostał, ale podsumowując sezon, na warunki Jagiellonii czwarta lokata jest wielkim sukcesem. Dzisiaj może tego nie docenimy, ale za parę lat może się okazać, że będziemy jeszcze to wspominać – zakończył były gracz Wisły Kraków.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.