Jednym z bohaterów sobotniego spotkania Jagiellonii z Legią Warszawa bez wątpienia był Tomasz Frankowski, który w pierwszej połowie asystował przy trafieniu Dawida Plizgi, a w drugiej już sam pokonał Dušana Kuciaka ustalając tym samym wynik spotkania.
– Mamy taki zespół, że przy dobrym dniu, możemy prowadzić równorzędne spotkanie z każdą drużyną. Pierwsza bramka była konsekwencją dobrej gry całej drużyny i szkoda, że wcześniejsza okazja Dzalamidze nie zakończyła się golem, bo był to dzwonek alarmowy dla Legii, że nie przyjechaliśmy do Warszawy tylko się bronić – ocenił Frankowski.
– Duża część społeczeństwa polskiego patrzy na Legię z większą sympatią niż na inne drużyny, więc naturalnie wszyscy spodziewali się, że to Legia wygra spotkanie, a Daniel Ljuboja strzeli zwycięską bramkę, jednak umiejętnie zagraliśmy w defensywie. Przy odrobinie szczęścia pod koniec, wywieźliśmy trzy punkty. Niezwykle cenne, bo Jagiellonia po raz pierwszy wygrała na Łazienkowskiej – cieszył się napastnik Jagiellonii Białystok.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.