Przed kilkoma dniami polskie media informowały o gigantycznej bójce, która miała miejsce na murawie podczas towarzyskiego meczu Jagiellonii Białystok z Dynamem Tbilisi. Bardzo mocno oberwało się wówczas Tomaszowi Frankowskiemu, który „załapał się” na uderzenie pięścią w twarz.
– Czoło mam lekko poharatane, bo ten gość nie trafił mnie na szczęście dokładnie w twarz, ale w czoło. Uderzył zaciśniętą pięścią. Jak w ulicznej bójce. Kompletny idiota – nie przebiera w słowach napastnik Jagi.
– W ogóle ci Gruzini byli niezrównoważeni. Do przerwy nie dawaliśmy im większych szans, mieliśmy kilka świetnych okazji. Prowadziliśmy po rzucie karnym, który wykorzystałem. Po przerwie, gdy wychodzili z szatni, widzieliśmy ich zacięte miny. Nie wróżyły nic dobrego. Jak się okazało, mieliśmy rację – wspomina Franek.
– Facet z „trójką”, który mnie uderzył, najpierw zaatakował od tyłu wślizgiem. Ledwie uciekłem z nogami. Spadając na niego, trochę agresywniej go nadepnąłem. Doszło do spięcia. Wszystkiego się spodziewałem, ale nie tego, że trzaśnie mnie z pięści. Ruszył do niego Maciek Makuszewski i też oberwał! A później tamtym zupełnie puściły nerwy. Doszło do wielkiej szarpaniny. Po niej uznaliśmy, że nie ma sensu grać z narwańcami.
Jagiellonia do startu nowego sezonu przygotowuje się w Słowenii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.