Obrońca Wisły Kraków, Jan Frederiksen, wciąż nie może pogodzić się ze stratą bramki przez Białą Gwiazdę w ostatnich sekundach meczu w Kielcach. Duńczyk cały czas powtarza, że wystarczyło jedynie utrzymywać piłkę.
– Jedyna rzecz, jaką powinniśmy byli zrobić, to trzymać piłkę, może nawet uciec do narożnika i tam doczekać do końca meczu. Trzeba było trzymać piłkę, z prawej strony, z lewej, obojętne, byle tylko urywać kolejne sekundy. Oni tymczasem przejęli piłkę i zdobyli gola. Naprawdę, nie wiem, co powiedzieć – kręcił głową obrońca Białej Gwiazdy po zakończeniu meczu.
– Jeśli nie wygrywamy meczu jak ten, to musimy wrócić do domów i zapytać się, jak to jest możliwe. Graliśmy jedenastu przeciwko dziewięciu. To jednak nie ma znaczenia. Nawet, gdybyśmy grali jedenastu na jedenastu, trzeba było po prostu utrzymywać piłkę, tak jak chociażby w pierwszej połowie. Musimy być bardziej pewni siebie, rozgrywać piłkę, więcej asekurować się i wystawiać na pozycję – dodał Frederiksen.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.