W kwietniu 1993 roku reprezentacja Polski odniosła sensacyjnie niskie zwycięstwo nad San Marino w meczu kwalifikacyjnym do finałowego turnieju mistrzostw Europy, które ostatecznie bez naszych odbyły się w Anglii. Autorem jedynej bramki okazał się Jan Furtok, który postanowił w obliczu niemocy wziąć sprawy w swoje ręce, a raczej rękę. Od tamtych chwil minęło 20 lat, a Furtokowi wciąż przypomina się tę sytuację. – Mam tego dość i dlatego najlepiej będzie, jak obecna reprezentacja rozprawi się z San Marino wysoko i bez udziału rąk – wyraża nadzieję nasz bohater.
ROZMAWIAŁ GRZEGORZ PAZDYK
Czy w piłkarskim świecie funkcjonują jeszcze słabeusze? Jak najbardziej i takim właśnie słabeuszem jest San Marino. Wniosek jest zatem prosty – musimy tego przeciwnika potraktować z pełną koncentracją, co oznacza wysoką wygraną. I tak się stanie. Nie możemy się tej drużyny bać ani tym bardziej zlekceważyć – podkreśla Jan Furtok.
Dwadzieścia lat temu proporcje w sile Polski i San Marino były podobne jak dziś. A jednak ledwo się uchroniliście od totalnej kompromitacji. Chociaż… nie do końca. Potraktowaliśmy rywala normalnie. O ile dobrze sobie przypominam, odbyliśmy trzydniowe zgrupowanie i dawaliśmy z siebie wszystko. Byliśmy pełni optymizmu i jedynym problemem wydawała się liczba bramek, którą mieliśmy zaaplikować tym amatorom. Powinno być cztery już do przerwy, a później emocje jeszcze bardziej miały narastać. Osiem, dziewięć, a może tuzin. Dziś to już nie ma żadnego znaczenia.
Niegrzeczne San Marino postanowiło stawić opór? Ano tak. Ustawili się na dwudziestym metrze, a my nie byliśmy w stanie się przebić. Musieliśmy szukać okazji strzelając z dystansu, ale i to nie pomogło. Dopiero centra Romka Koseckiego z prawej strony i moja ręka załatwiły sprawę i sprawiły, że wszystkie punkty zostały przy nas.
Zawsze trafią się nieskazitelni moralnie, którzy stwierdzą, że po takim golu Furtok powinien natychmiast podbiec do sędziego i przyznać się do oszustwa. Zostałby pan bohaterem, gdyby tak zrobił. I pewnie dostałbym order, a może nagrodę fair play od światowych władz sportowych. W takim razie dlaczego do słynnej ręki nie przyznał się jeszcze słynniejszy Diego Maradona? Bo nie zależało mu na orderach? A dlaczego Francja pojechała na mistrzostwa świata do RPA? Bo cwany gwiazdor wiedział, jak w skrytości wyciągnąć rękę i popieścić piłkę. Ale do niczego się nie przyznał. Zresztą nawet nie musiał, bo wątpliwości nie było żadnych. Cały świat widział ten szwindel z wyjątkiem tego gościa, który powinien to dostrzec przede wszystkim. Mówię naturalnie o arbitrze. W rezultacie Francja pojechała na mundial i była jedną z najnudniejszych drużyn. Irlandczycy na pewno wnieśliby do tego turnieju trochę radości. Wróćmy jednak do mojego meczu z San Marino. To był zapewne odruch i myślałem, że będzie odgwizdany. Miałem też wrażenie, że po moim zagraniu piłka odbiła się jeszcze od jednego z rywali. Ona jednak wpadła bezpośrednio i usłyszałem zgiełk. Pomyślałem – jest bramka. I była. I tak stoi w statystykach. I proszę mnie tą ręką już nie dręczyć. Bo mam tego dość.
(…)
Cały wywiad w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.