– Już w drugiej minucie popełniliśmy błąd, który klasowej drużynie nie powinien się zdarzyć. Nie możemy zostawiać wolnego zawodnika w takim momencie. Szczególnie, że trener uczulał nas, by w polu karnym kryć krótko i poruszać się blisko swojego rywala – narzekał po porażce ze Śląskiem pomocnik Wisły, Łukasz Garguła.
Tak wcześnie stracona bramka podcięła wiślakom skrzydła, a gospodarzom pozwoliła skupić się na skutecznej grze w obronie. – Mieliśmy od początku przejąć inicjatywę, ale plan szybko zawiódł. Później Śląsk konsekwentnie wybijał piłki i nie pozwalał nam stworzyć klarownej, stuprocentowej sytuacji – mówił „Guła”. – Dużą robotę w środku pola wykonał Kaźmierczak. Wygrywał główki i zbierał długie piłki, a Mila potrafił je odpowiednio rozprowadzić.
Zespół Śląska należy po tym meczu pochwalić nie tylko za doskonałą realizację założeń taktycznych, ale i świetne przygotowanie motoryczne. – Tym charakteryzuje się trener Lenczyk, z którym miałem przyjemność współpracować w Bełchatowie. Śląsk wygląda fizycznie bardzo dobrze i wówczas było tak samo – zapewnia Łukasz. – Oczywiście, trzeba wziąć pod uwagę, że dużo łatwiej gra się drużynie, która się broni i jedynie kontratakuje.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.