Lechia wykonała milowy krok w kierunku utrzymania w lidze. Gdańszczanie nieoczekiwanie wygrali z Jagiellonią Białystok i wyskoczyli ze strefy spadkowej!
Taki wynik zaskoczył absolutnie wszystkich. Lechia Gdańsk przystępowała do tego meczu po serii czterech kolejnych porażek, podczas gdy Jagiellonia, niepokonana w ostatnich spotkaniach i świętująca kolejne zwycięstwa, przyjeżdżała do Gdańska pewna swego. Jednak mistrz Polski zaprezentował się bezbarwnie, a trzy punkty niespodziewanie pozostały nad Bałtykiem.
Początek spotkania, a właściwie cała pierwsza połowa, nie wyróżniała się niczym szczególnym. Już na samym starcie doszło jednak do kuriozalnej sytuacji – arbiter znalazł na murawie… telefon. Sportowe emocje zaczęły nabierać tempa dopiero w 25. minucie. Miłosz Kałahur, wybijając piłkę niemal sprzed własnej bramki, niefortunnie trafił w poprzeczkę. Na jego szczęście futbolówka odbiła się w bezpiecznym kierunku, oddalając zagrożenie od pola karnego.
W drugiej połowie obraz gry w zasadzie nie uległ większej zmianie. Najbardziej zaskakująca była jednak bierna postawa Jagiellonii Białystok. Zawodnicy z Podlasia grali zwyczajnie słabo. Mieli ogromny problem z konstruowaniem akcji i tworzeniem jakiegokolwiek zagrożenia pod bramką Bohdana Sarnawskiego.
W 65. minucie Lechia Gdańsk trafiła do siatki. Po rzucie rożnym piłka trafiła do niepilnowanego Bogdana Wiunnyka i piłkarz Lechii z bliskiej odległości i ostrego kąta skierował futbolówkę do siatki.
Dopiero w 82. minucie Jagiellonia miała najlepszą okazję do zdobycia bramki. Tym razem w polu karnym niepilnowany był Skrzypczak, jednak nie udało mu się oddać celnego uderzenia.
Lechia Gdańsk dopisuje trzy oczka na swoje konto które pozwalają jej – być może tymczasowo – wyjść ze strefy spadkowej. Swoje mecze mają jeszcze Stal i Zagłębie, które mogą wyprzedzić Gdańszczan. Nie zmienia to jednak faktu, że Lechia znacząco powiększyła swoje szanse na utrzymanie się w PKO BP Ekstraklasa na kolejny sezon.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.