Przejdź do treści
Gianluki Lapaduli kariera jak z bajki. Ukryte piękno

Ligi w Europie Serie A

Gianluki Lapaduli kariera jak z bajki. Ukryte piękno

Jest jak kolejne wcielenie Kopciuszka. Jeśli jeszcze nie znudziła się wam ta bajka, to przeczytajcie.

Anderlecht zarobi fortunę na Teodorczyku? W Brukseli już liczą przyszłe zyski – KLIKNIJ!

Urodził się dawno lub nie tak dawno temu. Niby ponad ćwierć wieku zabrało mu porzucenie szarych łachmanów i stanie się kimś. Z drugiej strony wszystko co najlepsze ciągle przed nim. Rodziców miał. Nawet kochających, którzy prowadzili kwiaciarnię i wychowywali troje dzieci. Najstarszy był Davide Lapadula, średni, czyli on, nosił imię Gianluca, ostatnia przyszła na świat Anna. Jak na Włochów przystało wszyscy czarniawi, o śniadej cerze, ale ta ich śniadość jakby jakaś głębsza była. To po matce Biance, emigrantce z Peru. Ojciec Gianfranco migrował do Turynu z Puglii. Ich życie toczyło się w dzielnicy Filadelfia, niedaleko historycznego stadionu Torino.

Zła macocha

Bracia znikali z domu na całe dnie i uganiali się za piłką. Gianluca z podwórka trafił do Juventusu. Na Stadio delle Alpi podawał piłki Zinedine’owi Zidane’owi, był wpatrzony w Alessandro del Piero. Piłka przy nodze mu nie przeszkadzała, ale książki ciążyły. Im dalej, tym mocniej. W klubie krzywo patrzyli na jego spadającą średnią ocen. Było to wbrew odgórnym zasadom: szkoła na równi z treningami, wychowanie i edukacja na równi z piłkarskim rozwojem. Po ośmiu latach skreślono go z listy. Oficjalnie za stopnie. Choć pewnie gdyby wykazywał zdolności zbliżone do swojego idola, to nawet z przeciętną grubo poniżej przeciętnej, dostałby szansę sportowego awansu.
A tak nie miał jeszcze 15 lat i został z niczym. W Juventusie go nie chcieli, do szkoły nie chciał on. Nie załamał się. Nigdy się nie załamywał, taki już się urodził. Wierzył w siebie, było w końcu tyle innych miejsc do grania. Na Juventusie świat się nie kończył. Spakował torbę i wyruszył w podróż. Najpierw w tą bliższą po regionie, później rzuciło go na trochę nawet do Treviso i wrócił do Piemontu.
Zebrał sporo doświadczeń i ciągle szukał nowych, nie zatrzymywał się. Miał jednak 19 lat i wyżej czwartej ligi nie podskoczył. Jeszcze niżej, bo w szóstej wypatrzyli go skauci Parmy. Ściągnęli do siebie. Takich jak on: młodych, ambitnych, niewiele kosztujących mieli tam na pęczki. Umieścili w zespole Primavera i przyglądali się. Lub tylko udawali, że przyglądali.

W Parmie właśnie pękały ściany i dach przeciekał. Wkrótce klub się zawalił. Piłkarze z jednej strony byli związani kontraktami, z drugiej – nikt nie interesował się ich sprawami. Byli zaniedbani, samotni i opuszczeni. Tak, Parma była jak zła macocha.

Poniewierka

Na siłę wypychała go z domu. Byle gdzie, byle go nie widzieć i nie łożyć na utrzymanie. Na pół roku przygarnęło go Atletico Roma, na kolejne pół Ravenna. Ciągle poziom amatorski, rzecz niewarta wspomnienia, gdyby nie fakt, że to w tych klubach strzelił pierwsze seniorskie gole. On, napastnik w czwartym sezonie gry z dorosłymi zdobył się na bramkę w Pucharze Włoch w wielkim meczu Villacidrese – Atletico. Na debiutanckie ligowe trafienie poczekał do 23 kwietnia 2011 roku, a więc przeszło dwa miesiące po 21 urodzinach, w spotkaniu z Salernitaną. Na dobre przełamał się w San Marino. Tam wodził rej, co wyniosło go do Serie B i Ceseny. Kontuzja i zaledwie 9 występów bez gola, nic dziwnego, że po pół roku znów znalazł się na dobrze sobie znanym poziomie. Minęło następnych sześć miesięcy i Frosinone jak niechcianą paczkę zwróciło go nadawcy, czyli Parmie, która jeszcze utrzymywała satelicki klub w Słowenii. Kto nie znalazł szczęścia w ojczyźnie, próbował w Nowej Goricy.


Trenerem był Luigi Apolloni, podstawowa jedenastka w 9/11 składała się z młodych Włochów. Lapadula biegał między innymi obok Filippo Bonipertiego, wnuka słynnego Giampiero. W tym towarzystwie czuł się wybornie. Wygrał Puchar Słowenii, trzynaście goli w sezonie też wystawiło niezłe świadectwo, które dało wstęp bez egzaminów do trzecioligowego Teramo.

Tam został prymusem, za jego świecącym przykładem poszli inni i klub po raz pierwszy w historii wywalczył awans do Serie B. Za przekręty prezesa awans przepadł przy zielonym stoliku, ale w życiu Lapaduli nieszczęścia raczej nie chodzą parami. Tamto rozczarowanie przykryła radość z bankructwa Parmy. Był znów wolnym piłkarzem. Jak 226 innych niewolników. Kopciuszek mógł zrobić to, co podpowiadał mu instynkt, a nie gdzie kazała iść zła macocha. Wybrał Pescarę.

Lepiej nie mógł zrobić, choć początki nie nastrajały optymistycznie. Później jak zaczął strzelać, to już się nie zatrzymał. Częściej lewą niż prawą nogą, czasami też głową, mimo że nie wyrósł ponad normę. I jeszcze te przewrotki i ekwilibrystyczne popisy. O Lapaduli zrobiło się głośno, już nie tylko lokalne dzienniki i stacje radiowe zgłaszały się po wywiad. Wieści o bramkostrzelnym napastniku z oryginalnym rodowodem szybko się rozchodziły i dotarły aż do Peru. W Pescarze wylądował selekcjoner Ricardo Gareca. Spotkał się z pół krwi Peruwiańczykiem, przekonywał do gry dla ojczyzny matki, kusił perspektywą występów w Copa America Centenario. Gdyby przyjął propozycję, byłby drugim włoskim uczestnikiem turnieju. Pierwszeństwo należy się Massimo Mariotcie, który urodził się w Wenezueli i w barwach tej reprezentacji zagrał i nawet strzelił gola w 2004 roku. Lapadula grzecznie odmówił, miał w głowie play-offy z Pescarą, transfer do większego klubu i reprezentację Włoch.

Królewicz

Latem 2016 o nogi króla strzelców Serie B starało się wielu kandydatów. Z kraju i zagranicy. Od nadmiaru wrażeń i potencjalnych pieniędzy mogła rozboleć głowa. Jednego dnia był widziany w Juventusie, następnego w Napoli, jeszcze innego wahał się między Olympique Marsylia a Szachtarem Donieck. Stanęło na Milanie, który 30 drugoligowych goli i 10 asyst wycenił na 9 milionów euro. Milan to jego piękny i bogaty królewicz.

Do 11 kolejki wyglądało to na mezalians. Konsternacja i nieporozumienie. Tylko 143 minuty w Serie A. Bardzo slooow… i wreszcie fast. Między 12 a 15 kolejką 4 gole i wywalczony rzut karny. Zresztą do wykonywania go nie chciał dopuścić Mbaye Nianga. Ostatecznie odstąpił, a Francuz zmarnował okazję. Kiedy Carlos Bacca stroił fochy i spoczął na laurach, Lapadula był jak żywioł, który porwał wszystkich. Stał się ulubieńcem San Siro. Przychodzili dla niego, czekali na niego. Kiedy siedział na ławce, wywoływali na boisko. Jak już na nim był, jemu pierwszemu umieli wybaczyć błędy. Zarażał entuzjazmem, jego gra działała na drużynę jak prądy elektryczne, przeszywała od stóp do głów.

Nie było dla niego straconych piłek, ganiał do upadłego, skakał, faulował, naprzykrzał się obrońcom. Nigdy nie dawał za wygraną. Również w Milanie na własne oczy przekonali się o tym, o czym Lapadula opowiadał na wejściu. – Nie miałem dużego talentu, za to zawsze miałem determinację lub: – Moja najlepsza cecha to umieranie na boisku albo: – Walczę na każdym froncie. I żeby strzelić, i żeby obronić albo jeszcze to: – Nie strzelanie i asystowanie mnie wyróżniają, ale odbiory, bieganie, walka, to, że nigdy nie mam dość. Ciągle jestem głodny.
Był jak sir William Wallace – że na chwilę oderwiemy się od bajki i przeniesiemy do chlubnej historii Szkocji. Do upamiętnionego przez Mela Gibsona w filmie „Braveheart” bohatera porównał go starszy brat Davide i taki mu też nadał przydomek, chociaż i tak wszyscy wołają na niego po prostu Lapa. Rosnąca popularność odzierała go z innych rodzinnych sekretów. Na przykład żonie Alessi, z którą doczekał się dwóch córeczek, oświadczył się na stadionie Teramo. Zaraz po meczu wziął megafon i zza płotu wykrzyczał w stronę trybuny tradycyjną formułkę. I został przyjęty. Naturalny, szczery, spontaniczny, po prostu jeden z nas, któremu mimo tylu kłód rzucanych pod nogi udało się wspiąć bardzo wysoko. Jak tu takiego nie kochać?

Miętę poczuł nawet selekcjoner Giampiero Ventura i – wobec niedyspozycji Manolo Gabbiadiniego – powołał w listopadzie na mecze z Liechtensteinem i Niemcami. W obu wystąpił w roli widza. Debiut jednak czeka tuż za rogiem. Tym bardziej że 2017 rok zaczął świetnie. Od asysty na wagę trzech punktów z Cagliari. Stadion oszalał.

Bal

Niedzielny wieczór. Dochodziła północ. Tłum gości. Światła. Na środek sali wjechał fortepian. Przy nim zasiadł on i zagrał Chopina. Dalece od perfekcji, nawet od zwykłej poprawności. Nauczycielowi muzyki mogłyby spuchnąć uszy. Ale zagrał. Który piłkarz, oczywiście poza wszystko wiedzącym i umiejącym Tomaszem Hajtą, potrafiłby niewprawnymi palcami wydobyć z czarnego pudła z klawiszami dźwięki muzyki Chopina? On dał radę i dostał owację na stojąco. Tak zakończył pierwszy występ w telewizji publicznej. Był gościem honorowym programu „Domenica Sportiva”. I był wielki.


Tomasz LIPIŃSKI

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Ligi w Europie Serie A

Cudowny gol w Serie A! Jak on to zakręcił? [WIDEO]

Udinese wygrało 3:1 z Hellasem Verona na 22. kolejki tego sezonu Serie A. Pięknym trafieniem popisał się Alessandro Zanoli.

Cudowny gol w Serie A! Jak on to zakręcił? [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Serie A

Mecz pięknych goli w Serie A! Ale przymierzył [WIDEO]

Genoa wygrała 3:2 z Bolonią po kilku pięknych trafieniach. Cudownego gola na 3:2 zdobył Junior Messias.

Mecz pięknych goli w Serie A! Ale przymierzył [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Serie A

Kosmiczna bramka w Serie A! Gol sezonu? [WIDEO]

Genoa pokonała Bolonię 3:2, a pięknym golem popisał się Rusłan Malinowski. Klub Ukraińca odrobił straty z wyniku 0:2.

Kosmiczna bramka w Serie A! Gol sezonu? [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Serie A

Krajobraz po hitach! Oto tabela Serie A

Remis Romy z Milanem najbardziej ucieszył Inter, który po tym wyniku odskoczył od dwóch pozostałych ekip z ligowego podium włoskiej elity.

AC Milan vs SSC Napoli - Serie A 2025/26 - 28/09/2025 L-R Rafael Leao of AC Milan and Luka Modric of AC Milan react at the end of the match during Serie A 2025/26 football match between AC Milan and SSC Napoli at San Siro Stadium *** AC Milan vs SSC Napoli Serie A 2025 26 28 09 2025 L R Rafael Leao of AC Milan and Luka Modric of AC Milan react at the end of the match during Serie A 2025 26 football match between AC Milan and SSC Napoli at San Siro Stadium Copyright: xBEAUTIFULxSPORTS/Carabellix
2025.09.28 Mediolan
pilka nozna , liga wloska
AC Milan - SSC Napoli
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Serie A

Hit na remis! Podział punktów w Rzymie [WIDEO]

AS Roma zremisowała z AC Milan 1:1. Podział punktów w stolicy Italii sprawił, że szanse na Scudetto dla Rossonerich nieznacznie zmalały.

RomaÕs Paulo Dybala AC Milan's Luka Modric during the Serie A EniLive soccer match between Roma and Milan at the Rome's Olympic stadium, Italy - Sunday January 25, 2026 - Sport  Soccer ( Photo by Alfredo Falcone/LaPresse ) (Photo by Alfredo Falcone/LaPresse/Sipa USA)
2026.01.25 Rzym
pilka nozna liga wloska
AS Roma - AC Milan
Foto LaPresse/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej