Po tym jak Łukasz Gikiewicz został uznany w szatni Śląska Wrocław za – łagodnie ujmując – donosiciela, wydawało się, że jego dni w drużynie są już policzone. Media informowały, że napastnik zmieni w styczniu barwy klubowe, jednak dziś nie jest to już tak pewne.
Sytuację Giekiewicza chciała wybadać „Gazeta Wrocławska”, jednak sam zawodnik nie był zbyt skory do rozmowy z dziennikarzami. Napastnik Śląska dość lakonicznie skomentował całą sprawę, ale ani słowem nie odniósł się do swojego ewentualnego odejścia.
– Nie chcę się wypowiadać, ani niczego wyjaśniać. Wiele osób uwierzyło w to, co piszą media, ale ja kontrakt ważny mam jeszcze 1,5 roku. Teraz jadę na urlop i wracam w styczniu. Wesołych świąt – powiedział.
Przypomnijmy, że Gikiewicz był tym piłkarzem, który „wsypał” Patrika Mraza. Słowak stawił się na treningu w stanie wskazujący, co nie spodobało się snajperowi Śląska.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.