– Po rundzie jesiennej w lepszym nastroju byli zawodnicy Legii. Podopieczni Macieja Skorży mieli udaną końcówkę roku i wskoczyli na podium. Wiosną zespół z Warszawy popełnia stare błędy. Moim zdaniem brakuje w nim zdecydowanego lidera, kogoś, kto w trudnym momencie potrafiłby zmobilizować. To było widać w meczach ze Śląskiem, GKS-em i Ruchem – diagnozuje w rozmowie z oficjalną stroną warszawskiego klubu Radosław Gilewicz.
Po pojedynczych niepowodzeniach upadała cała koncepcja gry, zaś drużyna zmieniała się w grupę 11 indywidualistów. Moim zdaniem w takich sytuacjach wiele zależy od trenera. Ivica Vrdoljak, chociaż ma opaskę kapitańską, potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby stać się naturalnym liderem. Warto podkreślić, że piłkarze z Łazienkowskiej mają spory potencjał. Chyba jednak nie wszyscy są gotowi do gry w takim klubie jak Legia, gdzie są olbrzymie oczekiwania ze strony właścicieli i kibiców – twierdzi były reprezentant Polski.
Problemem warszawiaków, podobnie jak wielu innych polskich zespołów, są wahania formy. W naszej lidze brakuje drużyny, która potrafiłaby wygrać kilka meczów z rzędu. Poziom wyrównał się i dzisiaj żaden wynik nie jest zaskoczeniem. Przecież w tej chwili kilkanaście drużyn walczy o awans do międzynarodowych rozgrywek. Dlatego w sobotę remis w Poznaniu nie zadowoli ani Lecha ani Legii.
Mecz Lecha z Legią już w tę sobotę o godzinie 15:45.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.