O godzinie 17:30 Zagłębie Lubin podejmie GKS Katowice w ramach meczu siódmej kolejki PKO BP Ekstraklasy. W przeciwieństwie do gospodarzy, goście są na fali.
W miniony weekend pokonali mistrza Polski. Nie przegrali od trzech kolejek, wszak przed starciem z Jagiellonią Białystok zremisowali z Piastem Gliwice i Motorem Lublin. Na razie są najlepszym z beniaminków. Jeśli dziś zwyciężą, mogą awansować na piąte miejsce w tabeli. Do zajmującego je Widzewa Łódź tracą trzy punkty, ale jeśli zatriumfują, wypracują korzystniejszy bilans bramkowy.
Zagłębie przeżywa trudny czas. Zremisowało z Lechią Gdańsk. Przegrało z Lechem Poznań oraz Piastem Gliwice. W dwóch ostatnich meczach nie strzeliło nawet gola.
– Na pewno za te statystyki nie dają punktów – to jest oczywiste. Dlatego teraz najważniejsze, by w meczu z GKS-em zapunktować, bo tych oczek nie mamy zbyt dużo, a tak jak powiedziałem, za wrażenia artystyczne nie zdobywa się punktów – powiedział w rozmowie z klubowymi mediami Waldemar Fornalik, pytany o kwestię stwarzania przez Miedziowych lepszych okazji bramkowych od przeciwników.
Na temat następnego oponenta mówi tak: – GKS Katowice jest solidną drużyną, co było widać w grze kontrolnej, którą tutaj rozgrywaliśmy. Zespół z Katowic jest dobrze zorganizowany, a to, że awansowali w takim stylu do Ekstraklasy, nie było dziełem przypadku. Dodatkowo wzmocnili drużynę, więc są niewygodni dla każdego przeciwnika.
Jak poradzą sobie z tym piłkarze Zagłębia, okaże się wieczorem. (MS)
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.