Kamil Glik przeżył prawdziwą huśtawkę nastrojów podczas spotkania z Milanem. Kapitan Torino sprokurował rzut karny dla rywali, otrzymał żółtą kartkę, a pod koniec zawodów strzelił gola na wagę jednego punktu dla swojej drużyny.
Reprezentant Polski i jego drużyna rozpoczęli mecz z Milanem w najgorszy z możliwych sposobów. Glik już w 3. minucie nieprzepisowo zatrzymywał wbiegającego w pole karne Jeremy’ego Meneza i sędzia nie zawahał się ze wskazaniem na „wapno”. Pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się być sam poszkodowany.
Kilka minut później obrońca Torino faulował ponownie, jednak tym razem arbiter postanowił utemperować jego zapędy i pokazał mu żółtą kartkę.
Nadeszła w końcu 45. minuta i swoją drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Mattia De Sciglio i było wiadomo, że gospodarze takiej okazji nie przepuszczą i po zmianie stron rzucą się na rywali.
Tak też się stało, a w końcówce bohaterem Torino został Kamil Glik, który odkupił swoje winy i świetnym strzałem głową pokonał Diego Lopeza. Wynik już zmianie nie uległ i oba zespoły podzieliły się punktami.