Wisła Płock z przełamaniem! Płocczanie po serii czterech meczów ligowych bez zwycięstwa minimalnie pokonali na własnym stadionie Piasta Gliwice 1:0. Gola na wagę trzech punktów w końcówce spotkania strzelił Marko Kolar.
Już od pierwszych minut tempo spotkania było intensywne, a oba zespoły grały dość odważnie i nieustannie szukały swoich okazji na zdobycie bramki. Jednak linia defensywna w obu drużynach spisywała się bez zarzutów, przez co nie mieliśmy zbyt wielu klarownych okazji do strzelenia gola z obu stron w pierwszym kwadransie rywalizacji. Jednakże na koniec tej części gry do sytuacji sam na sam z bramkarzem doszedł napastnik Wisły – Łukasz Sekulski, ale jego strzał dobrze wybronił Frantisek Plach.
W pierwszej połowie żadna z drużyn nie zdołała w pełni przejąć inicjatywy, narzucić rywalowi swoich warunków gry. Za to oglądaliśmy natomiast dużo walki o każdą piłkę, o przejęcie inicjatywy w środkowej części boiska. Tego było zdecydowanie więcej niż konkretnych okazji na zdobycie bramki z obu stron. Kolejną dobrą szansę na zdobycz bramkową miał Damian Rasak w 36. minucie rywalizacji. Jednakże strzał z dystansu pomocnika Wisły Płock został zablokowany.
Wisła miała lepsze sytuacje na strzelenie gola i miała optyczną przewagę na boisku, ale nie potrafiła tego zamienić na wyjście na prowadzenie. Z kolei w 42. minucie świetną okazję na bramkę miał Jorge Felix, ale jego uderzenie głową bardzo dobrze wybronił Krzysztof Kamiński. To była jedyna stuprocentowa okazja gliwiczan w pierwszej części gry. Na to mógł chwilę później odpowiedzieć Mateusz Szwoch, ale jego próba została zablokowana. Pierwsza połowa była w miarę ciekawa, ale nie padły w niej niestety żadne gole.
Pierwszy kwadrans drugiej części spotkania był dosyć intensywny, a oba zespoły szukały swoich sytuacji na strzelenie gola. Gra co chwilę przenosiła się spod jednej do drugiej bramki. Na stuprocentową, klarowną okazję na bramkę musieliśmy czekać do 63. minuty rywalizacji. Jednak kapitalnie zachował się wtedy Plach, który wygrał drugi pojedynek tego wieczoru w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Słowak tym razem skutecznie powstrzymał strzał Davo. Wisła miała optyczną przewagę, ale albo była nieskuteczna, albo niedokładna w kreowaniu akcji.
Jednakże im bliżej było końca meczu, tym tempo jego rozgrywania było coraz niższe. W grze obu drużyn było więcej niedokładności, nieporozumień w rozgrywaniu akcji, przez co nie było zbyt wielu okazji strzeleckich na zmianę wyniku spotkania. Dla gości niepokojącą wiadomością mógł być też fakt, że przedwcześnie spotkanie z powodu kontuzji zakończył lider zespołu, czyli Damian Kądzior. Tymczasem kilka minut po zejściu Kądziora, w 82. minucie zza pola karnego strzelał pomocnik gospodarzy Filip Lesniak, ale jego uderzenie trafiło zaledwie w słupek.
Jednak płocczanie w końcu dopięli swego! W 89. minucie Milan Kvocera przegrał sytuację sam na sam z Plachem, ale czujny był w polu karnym Marko Kolar, który dobił piłkę do pustej bramki i dał prowadzenie swojej drużynie. Piast próbował jeszcze doprowadzić do wyrównania, ale Wisła nie pozwoliła już sobie wydrzeć zwycięstwa z rąk.
Gospodarze byli dzisiaj drużyną lepszą, ale też w ich grze było dużo nieskuteczności i niedokładności, przez co zwycięstwo zapewnili sobie dopiero w końcówce meczu. Płocczanie odnieśli ważne zwycięstwo po kilku ostatnich słabszych spotkaniach i wciąż są w ligowej czołówce. Piast natomiast rozczarował swoim występem i możliwe że w dodatku stracili jednego z liderów drużyny, jakim jest Kądzior.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.