Podziałem punktów zakończył się derby Genui. Genoa, która była gospodarzem niedzielnego starcia, zremisowała z Sampdorią (1:1), a jednym z najlepszych graczy na boisku był Krzysztof Piątek, który wpisał się na listę strzelców i ponownie został samodzielnym liderem klasyfikacji najskuteczniejszych w lidze włoskiej.
Po kilku meczach posuchy, Krzysztof Piątek zdołał się przełamać (fot. Reuters)
Rozgrywane nieco w cieniu wielkich włoskich klasyków czy też derbowych starć w Mediolanie lub Rzymie, jednak wcale nie mniej interesujące. Derby Genui, bo o nich właśnie mowa od lat elektryzują kibiców na całym Półwyspie Apenińskim i nie inaczej miało być w niedzielny wieczór, nawet jeśli braliśmy poprawkę na słabiutką formę obu drużyn w ostatnim czasie.
Ze szczególną uwagą na Stadio Luigi Ferraris spoglądali polscy fani piłki nożnej, ponieważ była szansa na to, by na boisku pojawiło się aż trzech naszych zawodników. Od pierwszej minuty w akcji oglądaliśmy wspomnianego Piątka po stronie Genoi i Bartosza Bereszyńskiego po stronie Sampdorii. Na ławce rezerwowych gości zasiadł Dawid Kownacki, a na trybunach zawieszony za kartki Karol Linetty.
W takich spotkaniach jak to bardzo rzadko padały bezbramkowe remisy i już w 8. minucie okazało się, że także i tym razem w derbach zobaczymy gole. Wynik otworzył Fabio Quagliarella, który wykorzystał ostre dośrodkowanie w prawego skrzydła i chociaż przeszkadzał mu jeden z kolegów, głową posłał piłkę do siatki.
Radość piłkarzy Sampdorii nie trwała długo, ponieważ niespełna dziesięć minut później szarżującego w polu karnym Piątka sfaulował bramkarz i sędzia nie zawahał się ze wskazaniem na „wapno”. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł sam poszkodowany, który bez problemów posłał ją do siatki, strzelając swojego dziesiątego gola w tym sezonie Serie A.
Co ciekawe, snajper Genoi stał się tym samym pierwszym Polakiem, który podczas jednej kampanii ligi włoskiej zapisał na swoim koncie przynajmniej dziesięć trafień. Takiej sztuki nie dokonał nawet Zbigniew Boniek.
Im dalej w mecz, tym coraz większą przewagę zdobywali zawodnicy Genoi. Jeszcze w pierwszej połowie gospodarze stworzyli sobie dwie kolejne okazje bramkowe – w obu swoją rolę odegrał Piątek. Najpierw wypracował on rzut wolny, po którym groźnie uderzał Miguel Veloso, a następnie sam znalazł się w polu karnym przeciwnika, ale jego strzał z ostrego kąta zdołał obronić bramkarz.
Reprezentant Polski był niezwykle aktywny i naprawdę niewiele brakowało, by zapisał na swoim koncie asystę. To właśnie on wystawił piłkę Romulo, ale jego strzał został sparowany.
Sampdoria gasła w oczach i po niezłym początku, miała spory problem z tym, by zawiązać jakąś składną akcję. Pojedyncze zrywy nie były w stanie zagrozić bramce Andrei Radu, a dużo więcej pracy miał jego kolega po drugiej stronie boiska, a więc Emil Audero, który w 62. minucie popisał się fenomenalną interwencją po uderzeniu głową Cristian Kouame.
Końcówka spotkania był emocjonująca, ale także było widać, że po zawodnikach obu drużyn, że coraz mniej paliwa mają w bakach. I chociaż głowa i serce chciały, to jednak ciało niekoniecznie. Znakomite, rozgrywane na najwyższych obrotach sześćdziesiąt minut po prostu musiało się odbić na zdrowiu piłkarzy.
Na ostatnie minuty do gry wprowadzony został Kownacki, jednak miał on zbyt mało czasu, by cokolwiek zdziałać na boisku. Wynik już ostatecznie zmianie nie uległ i derby Genui zakończyły się podziałem punktów.