– Przegraliśmy z pewnością najważniejszy mecz, jaki mieliśmy do rozegrania, tym bardziej, że wszystkie wyniki układały się korzystnie dla nas. Był najwyższy czas, żeby sobie pomóc, ale nic z tego. Stawka meczu sparaliżowała nawet najbardziej doświadczonych zawodników z mojej drużyny. Tak już bywało wcześniej, że gdy traciliśmy bramki, potem nam się grało bardzo trudno. Po przerwie i zmianach w niej dokonanych zmieniło się oblicze naszego zespołu. Stworzyliśmy świetną sytuację, która nie została wykorzystana, potem udało się zdobyć bramkę wyrównującą i wydawało się, że wszystko powinno wrócić do normy. Potem jednak drugi stały fragment gry, druga bramka i porażka. Zaczyna brakować nam argumentów. Zostały jeszcze dwa mecze, zobaczymy jak to się dla Polonii potoczy – powiedział po spotkaniu 28. kolejki Ekstraklasy trener Robert Góralczyk.
– Nie sprawdziło się zaufanie do zawodników, którzy zaczynali ten mecz. Fatalnie go rozpoczęliśmy. Gdyby się dało rozegrać jeszcze raz ten sam mecz, z pewnością ustawilibyśmy zespół inaczej. W tym momencie absolutnie nie przekreślam szans naszego zespołu na punkty w kolejny meczach, w innej sytuacji moglibyśmy dziś wskazać pierwszego spadkowicza, a jeszcze sześć punktów leży na boisku. Słowa Radzewicza, że skoro przegrywamy z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie, to na Ekstraklasę nie zasługujemy, trochę niepokoją, bo przecież potrafiliśmy wygrywać z zespołami zdecydowanie wyżej notowanymi. Często o losach meczu decyduje jeden moment, jedna bramka, tak jak dzisiaj Arki i szansa na sześć punktów jest i nie należy nas jeszcze przekreślać – dodał Góralczyk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.