Porażka Podbeskidzia Bielsko-Biała z Łódzkim Klubem Sportowym była jedną z największych niespodzianek 24. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Wynik był na tyle niespodziewany, że wśród kibiców pojawiły się bardzo dobrze znane w takich chwilach głosy o odpuszczaniu meczów.
Z takim stawianiem sprawy nie zgadza się bramkarza Górali Richard Zajac. Jego zdaniem fakt, że Podbeskidzie ma już niemal na stop procent zapewniony ligowy byt, nie oznacza, że drużyna może odpuszczać ligowego mecze. – Trzeba grać do końca. To, że utrzymanie już prawie mamy, nie oznacza to, że odpuszczamy meczów. Chcemy zajść na koniec sezonu jak najwyżej w tabeli – wyznał stanowczo.
Sobotni mecz był toczony w anormalnych warunkach, które nie sprzyjały grze w piłkę. Kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem, nad Bielskiem przeszła potężna ulewa, a na kompletnie zalanym boisku zdecydowanie lepiej radzili sobie piłkarze z Łodzi.
– Na pewno lepiej się gra, kiedy obrona jest scalona, gra ze sobą od dłuższego czasu. Lepiej się rozumie, jest większa komunikacja i wtedy trudniej popełnić błędy. Niekiedy zmiany są jednak konieczne, czasami są też wymuszone kontuzjami i chorobami – dodał Zajac.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.