Przed kilkoma dniami informowaliśmy, że Damian Gorawski zamierza powalczyć o milion złotych, który ma mu podobno być winny Górnik Zabrze. 14-krotni mistrzowie Polski dali jednak jasny sygnał, że były reprezentant Polski nie dostanie od nich złamanego grosza.
Gorawski miał w przeszłości być jednym z wielkich wzmocnień Górnika. Piłkarz po podpisaniu kontraktu rozegrał zaledwie kilka meczów w barwach pierwszej drużyny, a następnie przez kilkanaście miesięcy leczy urazy i występował w rezerwach. W końcu stronom udało się dojść do porozumienia i umowa Gorawskiego z klubem została rozwiązana. Jeśli jednak ktoś myślał, że to koniec wojny na linii piłkarz-klub, ten srogo się pomylił.
– Adwokat piłkarza pytał mnie ostatnio o te pieniądze. Sondował, czy byłaby możliwość ich odzyskania. Kiedy w ubiegłym roku rozwiązywaliśmy kontrakt z zawodnikiem, on już wtedy chciał umieścić kwotę za podpis w porozumieniu, ale my się na to nie zgodziliśmy. Teraz mamy do czynienia z drugą próbą – powiedział członek rady nadzorczej Górnika, Tomasz Młynarczyk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.