Po powrocie do ekstraklasy w 2010 roku Górnik rozpoczął serię zwycięstw na własnym stadionie z aktualnymi na dany moment mistrzami Polski. W niedzielę w Zabrzu poległ już trzeci mistrz Polski.
Przed dwoma laty drużyna prowadzona przez trenera Adama Nawałkę rozprawiła się na Roosevelta z Lechem Poznań – mistrzem Polski w sezonie 2009-10. Katem Kolejorza okazał się Marcin Wodecki, zdobywca dwóch bramek dla Górnika. Oprócz tego zwycięstwa kibice zapamiętali również starcie Adama Dancha z Kamilem Drygasem, po którym zawodnik Lecha doznał złamania nogi i został odwieziony do szpitala. Czerwoną kartką, za próbę uderzenia Manuela Arboledy upomniany został Mariusz Przybylski, a zdarzenie to nastąpiło w ostatniej minucie spotkania. Kolumbijczyk nie został nawet dotknięty, ale tradycyjnie jego teatralne gesty wpłynęły na decyzję sędziego.
24 października 2010 r. Górnik Zabrze – Lech Poznań 2:0 Wodecki 44, Wodecki 67′
***
W końcówce minionego sezonu było już pewne, że prowadzona przez trenera Michała Probierza Wisła Kraków nie obroni tytułu z sezonu 2010-11. Krakowianie przyjechali jednak do Zabrza powalczyć z Górnikiem o utrzymanie 7. miejsca w tabeli ekstraklasy. Przegrali 0:2 po bramkach Mariusza Przybylskiego i Arkadiusza Milika. Przy stanie 1:0 rzutu karnego nie wykorzystał Cwetan Genkow, którego intencje świetnie wyczuł Łukasz Skorupski.
3 maja 2012 r. Górnik Zabrze – Wisła Kraków 2:0 Przybylski 18, Milik 66′
***
Śląsk Wrocław pojawił się w Zabrzu już bez reżysera mistrzowskiej drużyny, Oresta Lenczyka, mimo to wrocławianie jako pierwsi strzelili gola i byli na dobrej drodze, by przerwać dobrą passę Górnika w pojedynkach z mistrzami Polski. Ku zadowoleniu trzech tysięcy sympatyków Górnika dwa gole Prejuce’a Nakoulmy oraz trafienia Aleksandra Kwieka i Arkadiusza Milika sprawiły, że zabrzanie odprawili z kwitkiem trzeciego „majstra” z rzędu.
30 września 2012 r. Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław 4:1 Ćwielong 13, Kwiek 37, Nakoulma 48, 65, Milik 75.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.