Cztery mecze – cztery zwycięstwa. Początek sezonu 2020/21 w PKO BP Ekstraklasie nie mógł się dla piłkarzy Górnika Zabrze potoczyć lepiej. Na drodze do piątego kolejnego triumfu stanęła jednak Wisła Kraków.
Jimenez stał się nowym liderem Górnika, ale dziś gola nie strzelił. (fot. Michał Chwieduk)
Faworytem byli naturalnie gospodarze. Goście dotąd nie odnieśli zwycięstwa, remisując z Jagiellonią Białystok i Pogonią Szczecin, a także ulegając Śląskowi Wrocław oraz Wiśle Płock. Posada Artura Skowronka wisi na włosku. Potyczka z rewelacją pierwszych kolejek zmagań nie dawała większych nadziei na poprawę sytuacji.
Mimo to, w początkowym kwadransie to krakowianie byli stroną aktywniejszą. O ile stwarzane przez nich okazje nie były szczególnie groźne, o tyle przynajmniej były. O Górniku tego samego napisać nie można.
Z drugiej strony, kiedy gospodarze dotarli wreszcie w pole karne rywala, naprawdę było niebezpiecznie. Alex Sobczyk wyskoczył najwyżej do dośrodkowania z rzutu rożnego i uderzył głową tuż obok słupka. Rywale odpowiedzieli kilka minut później. Yaw Yeboah trafił w słupek.
W 38. minucie bramka broniona przez Martina Chudego znów zadrżała. Stefan Savić oddał techniczny strzał, po którym piłka odbiła się od poprzeczki. Do szatni obie drużyny zeszły przy bezbramkowym remisie.
Tuż po powrocie piłkarzy na boisko bardzo dobrą okazję na wpisanie się na listę strzelców zmarnował Michał Koj. Defensor Górnika uderzył nad bramką.
W 68. minucie celny strzał głową oddał wreszcie Jesus Jimenez. Golkiper rywala był jednak dobrze ustawiony i pewnie złapał piłkę.
Gospodarze przeważali do ostatniego gwizdka sędziego, raz po raz oddając uderzenia na bramkę Wisły, lecz swego nie dopięli. Spotkanie zakończyło się remisem. Górnik pozostanie liderem tabeli PKO BP Ekstraklasy, ale kompletu punktów na koncie nie ma. Biała Gwiazda zajmuje lokatę numer czternaście.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.