Górnik Zabrze wpadł w mały dołek. Zaczęło się od remisu z Wisłą Kraków, później przyszły porażki z Zagłębiem Lubin i Rakowem Częstochowa, co skutkowało spadkiem z pozycji lidera.
Dzisiaj zabrzanie będą mieli okazję do przełamania, choć rywal jest trudny do rozbicia. Warta Poznań ma drugą najlepszą defensywę w lidze, straciła zaledwie pięć goli, a u siebie bramkarz beniaminka skapitulował zaledwie raz – na otwarcie sezonu w starciu z Lechią. Inna sprawa, że ekipa trenera Piotra Tworka zagrała dwa mecze w roli gospodarza, więc tych okazji nie było tak dużo.
Tym bardziej na pochwały zasługuje gra defensywna beniaminka, skoro większość spotkań rozgrywał na wyjeździe i stracił zaledwie pięć bramek. Rywale mają duże problemy w stwarzaniu sytuacji w polu karnym poznaniaków. W meczach Warty przeciwnik oddaje średnio zaledwie 3,33 celnego uderzenia na bramkę drużyny z Wielkopolski. Lepszym wynikiem mogą pochwalić się jedynie: Górnik, Legia i Pogoń.
Biorąc pod uwagę te wszystkie okoliczności, Górnik ma dzisiaj bardzo trudne zadanie. Zabrzanie nie są już tak nieobliczalni dla rywali, co pokazały mecze z Wisłą Kraków, Zagłębiem i Rakowem. Wspomniani przeciwnicy rozpracowali taktycznie drużynę Marcina Brosza, która była niewygodna poprzez niecodzienne ustawienie 1-3-5-2. Artur Skowronek, Martin Sevela i przede wszystkim Marek Papszun pokazali wszystkim drużynom PKO BP Ekstraklasy, jak skutecznie się temu przeciwstawić i jak wypunktować ekipę z Zabrza.
Gdzie Górnik miał problem? Przede wszystkim ze zbyt wysoko ustawioną linią defensywną. Rywale z łatwością posyłali podania za plecy stoperów, którzy mieli olbrzymie kłopoty, aby sobie z tym poradzić. Do tego doszły małe problemy ze skutecznością, bo przecież zabrzanie mieli swoje okazje w każdym z tych spotkań, co dało efekt w postaci zaledwie jednego punktu w trzech ostatnich kolejkach.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.