Górnik Zabrze pod koniec rundy jesiennej i na początku wiosny nie błyszczał formą. Drużyna Marcina Brosza w ostatnich czterech spotkaniach zdobyła zaledwie jedno oczko, ale mimo to cały czas utrzymuje się w górnej połowie tabeli. Dzisiaj zabrzanie podejmują u siebie Stal Mielec i jeśli wygrają, będą tracili zaledwie jeden punkt do trzeciego Rakowa Częstochowa.
Aż strach pomyśleć, o co graliby zabrzanie dzisiaj, gdyby przez ostatnie półtora miesiąca nie potracili tylu punktów. Na razie Górnik musi jednak myśleć tylko o odrabianiu strat do czołówki, a w tej kolejce okazja jest wyśmienita.
W rozegranych dotychczas sześciu meczach 17. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy, wszystkie drużyny zagrały idealnie pod ekipę z Roosevelta. Wszyscy przeciwnicy, którzy wyprzedzają Górnika, potracili punkty. Z drużyn, które po poprzednim weekendzie zajmowały miejsca 1-8, nie wygrał nikt!
To oznacza wielką szansę dla Górnika, który znowu może złapać bliski kontakt z podium. Jeśli zabrzanie się dzisiaj przełamią i pokonają Stal, wówczas wskoczą na czwarte miejsce, a do trzeciego Rakowa będą tracić zaledwie jedno oczko.
W Zabrzu oczywiście nikt otwarcie nie mówi, że celem zespołu jest podium czy gra w europejskich pucharach, ale dobry start rundy jesiennej rozbudził apetyty. Piłkarze powtarzają, że skupiają się na najbliższym meczu, a o ewentualnym celu mogą rozmawiać w okolicach 25-26 kolejki.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.