Gorzkie rozstanie Jonczyka z Zabrzem. Górnik nie płacił za leczenie ciężkich urazów
Ponad tydzień temu kontrakt Michała Jonczyka z Górnikiem Zabrze został rozwiązany z winy klubu. Po ponad dwóch latach utalentowany zawodnik opuścił śląską drużynę. Jak wyglądały kulisy tego gorzkiego rozstania?
Decyzję o rozwiązaniu umowy z winy Górnika podjęła Izba do Spraw Rozstrzygania Sporów PZPN. Jonczyk do klubu z Zabrza trafił latem 2010 roku, kiedy opuścił po dobrym sezonie Sandecję Nowy Sącz. Z nowym zespołem młody napastnik podpisał kontrakt na trzy lata. – Mam ambicje grać w najwyższej klasie rozgrywkowej. W klubie tworzą się szerokie perspektywy. Dlaczego miałbym nie spróbować? – mówił wówczas ambitny piłkarz.
Jego entuzjastyczne podejście i młodzieńczą fantazję zahamowały dwie bardzo ciężkie kontuzje. Jonczyk dwukrotnie zerwał więzadła krzyżowe w kolanie, co jest największą zmorą piłkarzy. – Na pewno czas spędzony w Górniku zahamował mój rozwój. Widzę, jak koledzy z mojego rocznika spisują się w innych klubach. Oczywiście ich rozwój mnie cieszy, ale ja wierzę, że mój czas jeszcze też nadejdzie – mówi w rozmowie z PilkaNozna.pl były już piłkarz Górnika.
Umowa Jonczyka obowiązywała do końca czerwca 2013 roku. Jednak na konto zawodnika nie wpływały pieniądze od długich miesięcy, a młody napastnik po zerwaniu więzadeł krzyżowych po raz drugi był w walce z kontuzją skazany na siebie. – Od czasu drugiej operacji nikt z zarządu klubu się ze mną nie kontaktował. Wszelkie sprawy, takie jak wybranie miejsca operacji czy rehabilitacji, załatwiałem sam. Na pomoc klubu nie mogłem liczyć, ale mam w sobie wielką motywację, aby wrócić do wyczynowego sportu – przyznaje Jonczyk. Jednocześnie młody zawodnik zaznaczył, że nie ma żalu do Adama Nawałki i całego sztabu szkoleniowego, z którym konsultował się w trakcie rehabilitacji. – Wszystkie decyzje konsultowałem z trenerem. Chciałem być wobec niego fair – zaznacza nasz rozmówca.
Co dalej? Dzisiaj Jonczyk szuka nowego klubu, a na brak ofert nie narzeka. W grę wchodzą występy w czołowych klubach I ligi bądź w Ekstraklasie. – Dopóki nie podpiszę kontraktu, nie chciałbym zdradzać nazw klubów. Teraz koncentruję się na końcowym etapie rehabilitacji. W styczniu 2013 roku powinienem być gotowy do normalnych treningów, jeżeli rehabilitacja będzie przechodziła zgodnie z planem – kończy młody piłkarz.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.