Waldemar Fornalik przyjął swój były zespół niezwykle gościnnie. Piast przyjechał do Lubina, zaprezentował się nieźle i wyjechał z kompletem punktów. To pierwsze zwycięstwo gliwiczan od połowy listopada.
Od początku meczu goście dominowali. W pewnym momencie posiadanie piłki wynosiło nawet 70% na korzyść gliwiczan. Podopieczni Aleksandara Vukovicia dość szybko zrobili użytek z futbolówki i 2 13. minucie spotkania wyszli na prowadzenie. Patryk Dziczek zagrał do Damiana Kądziora, a były reprezentant Polski ruszył z indywidualnym rajdem, który zakończył strzałem na dalszy słupek. Jasmin Burić wyciągnął się do interwencji, lecz nie zdołał odbić piłki.
Po strzeleniu gola drużyna ze Śląska się nie cofnęła – wręcz przeciwnie, nadal atakowała, nie dając jednocześnie szansy Zagłębiu na stworzenie akcji ofensywnej. Na kilka minut przed przerwą prowadzenie Piasta podwyższył Kamil Wilczek. Nie była to najtrudniejsza bramka w karierze 35-letniego napastnika, ale na uwagę zasługuje to, co zrobił w bocznym sektorze boiska Michał Chrapek. Pomocnik Piastunek fantastycznym zagraniem „uruchomił” na skrzydle Arkadiusza Pyrkę, ten dośrodkował w pole karne, futbolówkę trącił jeszcze Michael Ameyaw i na koniec dopadł do niej Wilczek.
Po zmianie stron Waldemar Fornalik chciał rozruszać grę swojego zespołu zmianami. Wprowadził na boisku m.in. Dawida Kurminowskiego, Tomasza Pieńko czy Mateusza Grzybka, którzy mogli dać impuls w ofensywie lub zaproponować nowe rozwiązania z tyłu. Drużyna Aleksandara Vukovicia nie dała się jednak zaskoczyć. Piast solidnie się bronił, kontrolował mecz i bez problemów dowiózł korzystny wynik do końca.
Aktualnie oba zespoły mają na koncie po 20 punktów. Piast wyszedł ze strefy spadkowej, spychając pod kreskę Zagłębie. Zarówno w Lubinie, jak i w Gliwicach wiedzą jednak, że do utrzymania daleka jest jeszcze droga.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.